Dziś po godz. 10 rozpoczęło się przesłuchanie Daniela Obajtka, byłego Prezesa Zarządu Polskiego Koncernu Naftowego Orlen S.A. Europosła Prawa i Sprawiedliwości wezwano w celu złożenia zeznań w toczącym się postępowaniu dot. tzw. afery wizowej.
Po złożeniu przyrzeczenia, Obajtek skorzystał ze swobodnej części wypowiedzi.
- Nie ja powinienem tu dziś przed państwem siedzieć. Orlen, ani prezes Orlenu nie zajmował się nielegalnymi imigrantami, a tak naprawdę takie inwestycje są wykonywane zgodnie ze standardami międzynarodowymi. A więc konsorcjum, które wygrywa, ponosi odpowiedzialność za wszystkich zatrudnionych pracowników - rozpoczął.
Wskazał, że „nie może tego robić firma z jednej prostej przyczyny: automatycznie zwalniałaby z odpowiedzialności wykonawcę”.
Zwrócił się do prezydium:
„Gdyby komisja wiedziała o tym, najpierw sprawdzono by w Orlenie. Jeszcze w 2024 roku Orlen odcinał się od tego mówiąc, że w żadnym wypadku nie miał nic wspólnego z zatrudnieniem pracowników”.
Zakpił, że „tu dziś powinien siedzieć prezes Hyundaia”. - Jeśli komisja dochodzi wszelkich starań, do Seulu powinno się wysłać polską policję, by ściągnęły pana prezesa Hyundaia - dodał.
Jako skandaliczne uznał mylenie nielegalnych imigrantów z pracownikami.
- To tak, jakby powiedzieć Polakom za granicą, że są nielegalnymi migrantami. Widzę, że rozszerzono to w kwestii Olefin i procesu inwestycyjnego, co nijak się ma do kwestii wizowej
- mówił Obajtek.