W ostatnich tygodniach w mediach zaczął się pojawiać dawno w nich niewidziany Rafał Trzaskowski. W niezbyt oryginalny sposób, bo zaczął kopiować ataki na prezydenta Karola Nawrockiego, które wygłaszał w kampanii prezydenckiej: „Taki jest prezydent Nawrocki, jak i ostatnio też widzieliśmy. Wyjadę ci z czachy – mniej więcej w ten sposób rozmawia z dziennikarzami, to dosyć ciekawe podejście do dziennikarstwa i do wolności wypowiedzi” – mówił.
Kierwiński ma być prezydentem Warszawy
Skąd ta nagła aktywność? Dlaczego Trzaskowski powiela taktykę, która przyniosła mu porażkę? Informatorzy "Gazety Polskiej" nie mają wątpliwości, że powodem jest fakt, iż to jedyna możliwość dla niego, by zaistnieć w polityce, po tym jak został odsunięty od wpływu na losy własnej partii. –Prezydentura Warszawy to trampolina do tego, by zostać prezydentem Polski. Rafał dwa razy próbował odbić się z tej trampoliny i obie próby były nieudane. Nie można być przez 10 lat cudownym dzieckiem. A jak silna to jest trampolina, pokazuje fakt, że Hanna Gronkiewicz-Waltz, mimo afer, została europosłem praktycznie bez prowadzenia jakiejkolwiek kampanii – opowiada "GP" osoba dobrze znająca Trzaskowskiego.
Jak mówi, w KO podjęta została już decyzja, że Trzaskowski nie będzie prezydentem Warszawy w kolejnej kadencji. – Następcą Rafała ma być Marcin Kierwiński, który i tak jest nazywany nadprezydentem. Nie żadna Olka Gajewska – twierdzi. Dlaczego Trzaskowski przegrywa w partii? – Nigdy nie umiał tworzyć twardej rzeźby politycznej, budować struktur – mówi inny informator "Gazety Polskiej".
Zarośnięty Nitras. „Żal na niego patrzeć”
Jednym z dowodów na to, że Trzaskowski się nie liczy, jest marginalizacja głównego machera jego kampanii, Sławomira Nitrasa. Znany z agresywnych ataków na PiS i „opiłowywania katolików” polityk miał to mocno przeżyć. – Żal na niego patrzeć. Gdy ostatnio Nitras pojawił się z długim zarostem, w ogóle go nie poznałem – mówi rozmówca "Gazety Polskiej". Podobnie o odsunięciu Nitrasa pisał Andrzej Stankiewicz z Onetu:
W marcu odbyły się wybory w mazowieckiej i warszawskiej Koalicji Obywatelskiej. Szefem powiatowych władz KO w Warszawie został Marcin Kierwiński, szef MSWiA oraz sekretarz generalny partii, który dostał 95 proc. głosów.
Szostakowski wycina wszystkich
Prawą ręką Kierwińskiego jest warszawski radny Jarosław Szostakowski, który zaczynał jeszcze jako radny Unii Wolności. Został sekretarzem warszawskich struktur partii. To on w praktyce rozdaje stołki w Warszawie. Siłę Szostakowskiego pokazało pierwsze podejście do wprowadzenia nocnej prohibicji w Warszawie. Trzaskowski jej chciał, Szostakowski się wówczas nie zgodził. „Powinniśmy rozwiązywać problemy, a nie wprowadzać rozwiązania nacechowane ideologicznie. Lewica ma długą historię wprowadzania w Polsce zakazów sprzedaży alkoholu. Najdłuższy, w latach 80., został wprowadzony przez lewicowy komunistyczny rząd Jaruzelskiego” – przemawiał w Radzie Warszawy. I Rada prohibicji nie przegłosowała.
– Sprawa z prohibicją dotyczyła w sumie błahego tematu, ale miała niebłahe polityczne skutki. Bo pokazała, że wszystkim rządzi Jarek Szostakowski, że bez niego niczego nie da się przeprowadzić. I Rafał nie postawił sprawy na ostrzu noża, więcej, nawet mu się nie próbował postawić
– mówi informator "Gazety Polskiej".
Co więcej, Szostakowski zemścił się także na radnych nienależących do KO, którzy przeciwstawiali się jego decyzjom. „Aktywiści w ramach walki o nocną ciszę alkoholową zorganizowali na sesji Rady Warszawy happening: rozdali radnym KO puste »małpki« po alkoholu, na których naklejono ich zdjęcia. Szostakowski zareagował zimnym gniewem. Na następnej sesji Melanię Łuczak, radną Miasto Jest Nasze, która rozdawała małpki, Koalicja Obywatelska odwołała ze stanowiska wiceprzewodniczącej Rady Warszawy. A Jan Mencwel, radny MJN, który też rozdawał buteleczki po wódce, stracił stanowisko wiceprzewodniczącego komisji ochrony środowiska. Dla obojga z nich ma to także konsekwencje finansowe” – pisała „Gazeta Wyborcza”.
Cenzor Kierwińskiego w Radzie Warszawy
Trzaskowski nie postawił się w tej ani w innych sprawach, bo po przegranych wyborach prezydenckich frakcja Trzaskowskiego nie istnieje. W czasie jego rządów w Warszawie nie wyrósł przy nim ani jeden znaczący partyjny działacz. – Był człowiek, nie ma człowieka. Nie dali mu nic, nawet symbolicznie. Uważał, że ma jakichś ludzi w PO na Ursynowie. Nie miał pojęcia, że tak naprawdę ich nie ma, bo oni też dogadują się z Kierwińskim. Wszyscy burmistrzowie orientują się na Kierwińskiego i Jarka Szostakowskiego – mówi informator "Gazety Polskiej". Szostakowski nazywany jest w radzie miejskiej cenzorem, bo znany jest z ucinania dyskusji na każdy niewygodny dla rządzącej KO temat. To po konflikcie z Szostakowskim z KO odszedł radny KO Paweł Lech, znany z występów w Telewizji Republika. To Szostakowski miał też naciskać na Trzaskowskiego, by w Warszawie nie było ulicy prezydenta Lecha Kaczyńskiego, w momencie, gdy ten kandydował na prezydenta i chciał tym gestem pozyskać umiarkowanych wyborców.
Wyjątkowe oburzenie wzbudziło zachowanie Szostakowskiego w 2021 roku, gdy PO połączyła w jednym głosowaniu dwa wnioski: o nadanie tytułu Honorowego Obywatela Warszawy Jolancie Brzeskiej, spalonej przez mafię reprywatyzacyjną działaczce lokatorskiej, oraz prof. Andrzejowi Rzeplińskiemu, byłemu prezesowi Trybunału Konstytucyjnego. Szostakowski złożył wniosek o zakończenie dyskusji w tej bardzo niewygodnej dla PO sprawie jeszcze przed jej rozpoczęciem. „Żaden z kandydatów nie zasłużył, by zgłoszenie do wyróżnienia posłużyło do ataków na niego. Zeszły rok pokazał, że nie wszyscy to rozumieją. Dlatego stawiam wniosek o zamknięcie dyskusji. Radni wyrażą opinię w głosowaniu” – mówi Szostakowski. I Rada, w której KO ma samodzielną większość, zablokowała dyskusję.
Dodajmy, że wiceprzewodniczącą KO w Warszawie została Magdalena Roguska, jedna z najbliższych współpracowniczek Marcina Kierwińskiego, sekretarz stanu w MSWiA.
Trzaskowski jak prezydent Radomia
Na Mazowszu szefem KO został z kolei Jan Grabiec, człowiek Tuska, szef Kancelarii Premiera, człowiek od mokrej roboty, który ostatnio zażądał zwrotu pieniędzy wydanych na szkolenia wolontariuszy przed wyborami przez Fundację Niezależne Media, wspierającą Telewizję Republika. „Życzę powodzenia, energii i wielu dobrych decyzji dla Mazowsza oraz naszej wspólnej pracy” – cieszył się z jego wygranej Szostakowski.
Grabiec zasłynął z wypowiedzi bagatelizujących aferę reprywatyzacyjną. „Za aferę reprywatyzacyjną odpowiadają ci, którzy zachowali się nieuczciwie. Politycy PiS zamiast prowadzić nagonkę na Hannę Gronkiewicz-Waltz, powinni pozwolić spokojnie działać prokuraturze” – mówił.
Trzaskowski wszedł do zarządu mazowieckiej KO, ale nie objął żadnej funkcji, na przykład wiceprzewodniczącego. Ma więc taką samą pozycję jak choćby prezydent Radomia Radosław Witkowski.
📷 Wczoraj odbyło się spotkanie zorganizowane przez #KlubGazetyPolskiej Łódź z prezesem @RepublikaTV @GPtygodnik @GPCodziennie @TomaszSakiewicz oraz bardem SWS Pawel Ł. Piekarczyk pic.twitter.com/J4U3m6vmbM
— Kluby "Gazety Polskiej" (@KlubyGP) April 9, 2026