Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polityka

Tomasz Łysiak dla Niezalezna.pl: KPO – czyli Klub Platformy Obłowionej

I po co właściwie człowiek się męczy w jakiejś robocie intelektualnej? Lepiej głosować na KO i mieć kasę z KPO, żeby żyć spokojnie i bez stresu. Zamiast się szarpać z jakimiś filmami dokumentalnymi czy pisać o historii Polski, lepiej, dajmy na to, dodać do swej działalności produkcję deserów lodowych za 540 tys. złotych polskich. Albo dobrą sumkę wziąć na jacht, saunę, czy wypożyczalnię nart w Szczecinie.

W ogóle więcej nart by się przydało nad morzem – w Jastarni, na Helu, czy we Władysławowie. Takie nadciąga ocieplenie klimatu, że za chwilę będzie śnieg padać w lipcu na plażach – i wtedy narty jak znalazł. Do nart dodałbym jeszcze kasę na wyciągi nadmorskie. Są wydmy? No są. Wzniesienia terenu są? No są, wiadomo, morena czołowa zostawiła wybrzuszenia. I tam właśnie można by wyciągi postawić za kasę od kolegów i koleżanek Donalda Tuska. W ogóle warunek jest jeden – być zakumplowanym z kim trzeba. O, na przykład poseł Artur Łącki i jego rodzina, pobrali z KPO ponad bańkę na zrobienie ogrodu zimowego w ośrodku wypoczynkowym „Gryf”. I to jest piękna, proekologiczna inwestycja w przyszłość – przez szkło w ogrodzie zimowym wpada światło, nagrzewa powietrze i mniej prądu schodzi na ogrzewanie całego ośrodka. I chronimy od razu planetę.

Reklama

Wśród ciekawych inwestycji dźwigających naszą gospodarkę w górę jest moim zdaniem kurs brydża online za grubą kasiorę. I tak się ludzie ustawili!

A ja, jak idiota – nic, null, zero. A można było przecież, a jakże, poprzeć KO, zagłosować na Trzaskowskiego, popluć w mediach społecznościowych na Nawrockiego, przymilić się do tego, co potrzeba, być elementem uśmiechniętej demokracji warczącej, klaskać Giertychowi, kibicować Żurkowi i wreszcie się ustawić. Jeśli się da, to ja jeszcze może zdążę? Mam kilka pomysłów, na co bym przytulił trochę kasiory z KPO:

  • utworzenie wypożyczalni nadmuchiwanych lemingów do pływania
  • myjnię okrętów podwodnych na Gubałówce (do tej pory nie ma żadnej)
  •  wytwórnię ściereczek do przemywania rdzy z szyn kolejki linowej na jezioro Wigry
  • produkcję kulek do łożysk w dystrybutorach wody brzozowej w Puszczy Jodłowej
  •  zakład wytwórczy spacji do pisania tekstów i artykułów do Gazety Wyborczej
  •  kurs online robienia na drutach w toaletach warszawskich
  •  na tęczę
  • na żurek
  • na bilet na „Naszych chłopców”
  •  na licznik odliczający czas do końca rządów Donalda Tuska

Ten ostatni może się okazać mniej przydatny, bo to wszytko może gruchnąć o glebę szybciej niż się ktokolwiek spodziewa. Chyba że premier i wspierające go silniczki i tak, zgodnie, razem stwierdzą, że nic się nie stało.

Źródło: niezalezna.pl
Reklama