Prezes TK o próbie wtargnięcia Berka. "Mógł dopuścić się naruszenia mojej nietykalności"
Prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski udzielił wywiadu stacji Polsat News, gdzie szeroko odniósł się do wczorajszych wydarzeń w siedzibie TK oraz działań koalicji 13 grudnia wymierzonych w tę instytucję.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
Niestety organy państwa systemowo próbują zastraszać pracowników Trybunału Konstytucyjnego, w tym strażników Trybunału. Wykorzystują do tego policję, służby specjalne i prokuraturę. Jak państwo wiecie, dyrektor Trybunału usłyszała zarzuty. Zarzuty postawiono również komendantowi Straży Trybunalskiej
– oznajmił.
Przypomniał, że "przepisy porządkowe nie przewidują możliwości przebywania osób postronnych w gabinetach sędziów".
Do spotkań z gośćmi sędziowie mają do dyspozycji specjalny salonik znajdujący się w części ogólnodostępnej. Takie rozwiązanie wynika z konieczności zapewnienia odpowiedniego funkcjonowania części sędziowskiej i ograniczenia dostępu do niej osobom nieuprawnionym
– podkreślił.
Następnie prezes TK zrelacjonował, jak wyglądała próba wtargnięcia przez Macieja Berka do gabinetów sędziowskich.
Po prostu stanąłem w drzwiach i nie przepuściłem pana Berka, który nie objął urzędu sędziego. Poinformowałem, że jeżeli chcą się spotkać i wszyscy wspólnie porozmawiać, zapraszam ich do saloniku, do części ogólnodostępnej
– przekazał.
Dopytywany, czy "doszło do starcia fizycznego", odparł: "Nie, żadnego starcia nie było. Być może pan Berek mnie dotknął. Można więc ewentualnie powiedzieć, że to on mógł dopuścić się naruszenia mojej nietykalności".
"Nie zastraszycie mnie"
Prezes TK zapowiedział, że "zawsze będzie dbał o to, żeby prawo było przestrzegane, szczególnie w Trybunale Konstytucyjnym". Zwrócił się też do członków koalicji 13 grudnia.
Chcę powiedzieć bardzo jasno i stanowczo, że nie pozwolę, aby ktokolwiek łamał prawo na terenie Trybunału Konstytucyjnego, choćbym miał osobiście interweniować. Nie zastraszycie mnie ani innych sędziów Trybunału. Nie pozwolę jednak, żeby Bogu ducha winni urzędnicy czy strażnicy Trybunału byli ciągani po prokuraturach i komisariatach policji tylko dlatego, że przestrzegają prawa i konstytucji
– oznajmił.
Prezes TK powiedział też, że odebrał i pokwitował przyniesione przez Berka dokumenty.
Zachowałem się jak pracownik kancelarii czy sekretariatu i po prostu pokwitowałem odbiór tych dokumentów. Zostaną one odłożone do akt do czasu, kiedy pan Berek złoży ślubowanie wobec pana prezydenta albo Trybunał Konstytucyjny rozstrzygnie spór kompetencyjny. Proszę pamiętać, że cały czas toczy się spór kompetencyjny z wniosku pana prezydenta. Dotyczy on tego, czy w uprawnienia prezydenta Rzeczypospolitej może wkraczać marszałek Sejmu lub marszałek Senatu. To, co wydarzyło się wczoraj, stanowi w mojej ocenie jawne pogwałcenie przez marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego art. 86 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym
– wskazał prezes Święczkowski.
Szef TK oznajmił, iż w jego ocenie "od 13 grudnia 2023 roku mamy do czynienia z procesem, który można nazwać zamachem stanu, gotowaniem żaby czy odkrawaniem kolejnych plasterków salami".
Obecnie rządzący próbują małymi krokami całkowicie zmienić ustrój Rzeczypospolitej, aby prawo obowiązywało w takim kształcie, w jakim rozumie je jedna osoba
- doprecyzował.
Pytany o zapowiedzi płynące ze strony przedstawicieli koalicji 13 grudnia dotyczące jego możliwego zawieszenia odparł: "Nie można zawiesić prezesa Trybunału Konstytucyjnego tak, jak nie można po prostu zawiesić prezydenta Rzeczypospolitej czy prezesa Rady Ministrów. Status tych organów wynika z konstytucji, a nie wyłącznie z ustawy. Dlatego warto czytać konstytucję Mam wrażenie, że niektóre osoby wybrane na sędziów Trybunału chyba jej nie czytały".
Spotkanie z prezydentem Nawrockim. "Bardzo miła rozmowa"
Prezes TK zrelacjonował także przebieg wczorajszego spotkania z prezydentem Karolem Nawrockim.
Pan prezydent spotkał się ze mną oraz z innymi sędziami Trybunału Konstytucyjnego, którzy wówczas przebywali w jego siedzibie. Była to bardzo miła rozmowa. Oczywiście rozmawialiśmy o różnych możliwych scenariuszach. Pan prezydent powiedział, że jako strażnik konstytucji będzie dbał o to, aby nie doszło do zamachu na konstytucyjny ustrój państwa. Wierzę, że pan prezydent ma plan, który pozwoli wesprzeć Trybunał Konstytucyjny jako organ odrębnej władzy sądowniczej. Chodzi o to, żeby nie doszło do zamachu na tę instytucję i żeby Trybunał mógł nadal orzekać
– oświadczył.
Pseudoślubowanie Berka
W środę wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego Maciej Berek uczestniczył w pseudoślubowaniu u marszałka Włodzimierza Czarzastego na terenie Sejmu. Następnie Berek, wspólnie z Krystianem Markiewiczem, Maciejem Taborowskim, Marcinem Dziurdą i Anną Korwin-Piotrowską, którzy wcześniej zdecydowali się na analogiczny krok, udał się do siedziby Trybunału.
Próbie wejścia do Trybunału towarzyszyła zdecydowana interwencja licznych funkcjonariuszy policji. Mundurowi usiłowali siłą usunąć protestujących obywateli, którzy sprzeciwiali się działaniom kandydatów na sędziów.
Prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski odmówił nawiązania stosunku służbowego ze wszystkimi pięcioma osobami. Uzasadnił swoją decyzję brakiem złożenia ślubowania przed prezydentem RP, co jest warunkiem koniecznym do objęcia obowiązków sędziego. W konsekwencji żadna z tych osób nie została przez prezesa TK dopuszczona do orzekania.