Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polityka

Szokujące wyznanie Marszałka Sejmu. "Wielokrotnie sugerowano mi przeprowadzenie zamachu stanu"

Marszałek Sejmu Szymon Hołownia w dzisiejszej rozmowie na antenie Polsat News ujawnił, że był wielokrotnie namawiany do przeprowadzenia zamachu stanu. Szokujące słowa padły w kontekście pytań o zaplanowane na 6 sierpnia zaprzysiężenie prezydenta elekta Karola Nawrockiego.

Podczas wywiadu prowadzonego przez Marcina Fijołka Szymon Hołownia wprost oświadczył: "Wielokrotnie proponowano, czy sugerowano mi, czy byłbym gotowy przeprowadzić zamach stanu". Jak dodał, sugestie te dotyczyły zablokowania lub opóźnienia ceremonii złożenia przysięgi przez nowo wybranego prezydenta. Marszałek podkreślił, że stanowczo odrzucił te propozycje. "Ale zamachu stanu się ze mną nie zrobi. Jako marszałek Sejmu jestem zobowiązany uszanować wolę większości wyborców" – stwierdził Hołownia.

Reklama

Lider Polski 2050 nie chciał na razie ujawnić nazwisk osób, które składały mu tak daleko idące propozycje, sugerując, że być może opisze to w swoich pamiętnikach. Wyjaśnił jednak, co rozumie pod pojęciem "zamachu stanu" w tej konkretnej sytuacji. "To oczywiście nie wypełnia kryteriów prawdopodobnie prawnych zamachu stanu, ale ja mówię o zamachu stanu, mając na myśli sytuację, w której prezydent został wybrany, a ja mówię: no nie podoba mi się ten prezydent, to może ja go nie zaprzysięgnę" – sprecyzował marszałek. 

Przekazał, że  przychodzili do niego "politycy, prawnicy, różni ludzie, którzy byli (...) sfrustrowani wynikiem wyborów prezydenckich".

To było testowanie, co ja zrobię. Mieliśmy też na ten temat rozmowę w gronie liderów i kiedy (...) padło ze strony premiera Donalda Tuska takie pytanie - "no to panowie, pojawiają się takie głosy, co robimy?" - chcę powiedzieć, że ja miałem jednolite zdanie z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i Włodzimierzem Czarzastym

- dodał.

Echa wcześniejszych ostrzeżeń prawicy

Słowa Szymona Hołowni potwierdzają to, przed czym politycy prawicy ostrzegali już od kilku tygodni. Na początku lipca poseł Prawa i Sprawiedliwości Jacek Sasin publicznie mówił o "próbie przeprowadzenie w Polsce zamachu stanu" przez Donalda Tuska. Jednocześnie wyraził wówczas uznanie dla marszałka Hołowni za jego "propaństwową postawę" i za to, że "nie dał się wykorzystać jako marionetka w rękach Donalda Tuska".

Doniesienia o naciskach premiera na marszałka Sejmu w sprawie opóźnienia zaprzysiężenia prezydenta elekta pojawiały się w przestrzeni medialnej od dłuższego czasu. Atmosfera wokół wyborów była celowo podsycana przez niektórych polityków obozu rządzącego i związane z nimi media, które lansowały teorie o rzekomych nieprawidłowościach i fałszerstwach.

Obrona demokracji czy gra polityczna?

W swoim oświadczeniu dla Polsat News, Hołownia zaznaczył, że nie ma wiarygodnych dowodów na to, by wybory prezydenckie wygrał ktokolwiek inny niż Karol Nawrocki.

Pozostaje  otwarte pytanie, kto dokładnie i z jakich środowisk politycznych ośmielił się składać propozycje noszące znamiona zamachu stanu.

 

Źródło: niezalezna.pl, Polsat News
Reklama