System kaucyjny w Polsce obowiązuje od 1 października 2025 roku. Co ciekawe, nie tylko wśród obywateli, ale nawet po stronie rządowej rosną wątpliwości dotyczącego jego funkcjonowania.
W sierpniu br. w mediach pojawiły się doniesienia, że rośnie liczba interpelacji poselskich w zakresie systematycznym, a wśród ich autorów znaleźli się min. Dorota Łoboda, rzeczniczka klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej, oraz Robert Dowhan, poseł tego samego ugrupowania.
Polacy nie chcą systemu kaucyjnego. "Ministra" zapowiedziała jego rozszerzenie
Minister klimatu i środowiska nie zamierza jednak wycofać się z systemu kaucyjnego. Wręcz przeciwnie. Dziś rano, w rozmowie z RMF FM zapowiedziała... rozszerzenie systemu.
"System kaucyjny będzie rozszerzany, ale czekamy, żeby on się też ukształtował pod wymagania i oczekiwania obywateli, bo tak naprawdę ten system musi być wygodny dla nas i w samym tylko sierpniu wprowadzono dodatkowych 5 tysięcy, na rynku pojawiło się 5 tysięcy dodatkowych punktów automatycznego odbioru opakowań. To widać, że powoli ten rynek się też wysyca i jest coraz wygodniejszy"
– stwierdziła polityk Unii Centrum.
Prowadzący rozmowę wspomniał o "kwitku", na bazie którego Polacy mogą odzyskać pieniądze zostawiony przy kasie, kupując produkty butelkowane, podlegające zwrotom. Jak wskazał, jest to kwestia problematyczna z uwagi na fakt, iż paragon blednie i po niedługim czasie wypłata środków jest niemożliwa. Tu - minister klimatu i środowiska zaskoczyła przykładem, mówiąc o... spodniach.
"Jeśli pan kupuje spodnie i ma pan dwuletnią gwarancję na te spodnie, to musi pan przez dwa lata również mieć paragon na te spodnie, żeby móc je odnieść do sklepu... Wszystkie kwitki mają tę samą zasadę działania, czy to za butelkę, czy za spodnie. Oczywiście, że ten system można doskonalić i będziemy to robić, natomiast przypomnę, że to jest wolna gospodarka. Tak został ukształtowany, że nie ja kształtuję ten system, tylko operatorzy.
– brnęła.
Hennig-Kloska kontynuowała: "jeżeli chodzi o sytuację z systemem kaucyjnym, to on przede wszystkim jest narzędziem do tego, żeby przestał nas zaśmiecać plastik. I Polacy to widzą".
Tu dziennikarz RMF FM skontrował: "Plastik nie zaśmieca naszych lasów, łąk i jezior. Polacy mówią: staliśmy się śmieciarzami, chodzimy z tymi workami. 2, 3, 4 worki. worki plastikowe, trzeba to dźwigać".
"Ale rozumie pan, że jeżeli można przynieść pełną ciężką butelkę wody do domu, to odniesie ją przy następnym zakupach do sklepu. To jest dużo lżejsze..." - stwierdziła, dodając, że "po wprowadzeniu systemu kaucyjnego są coraz lepsze statystyki zbioru opakowań objętych zbiórką".
Do zapowiedzi Hennig-Kloski pojawiły się pierwsze komentarze: