W marcu 2024 roku Miejska Komisja Wyborcza w Kłodzku odmówiła rejestracji list kandydatów Koalicji Obywatelskiej w wyborach samorządowych, wskazując na liczne błędy i braki w podpisach. Z oficjalnej uchwały komisji oraz późniejszego postanowienia Komisarza Wyborczego w Wałbrzychu II wynika, że osobą upoważnioną przez pełnomocnika komitetu do zgłoszenia list była Kamila Elżbieta W., znana wcześniej jako Kamila L.
W postanowieniu Komisarza Wyborczego w Wałbrzychu II czytamy:
Liczba zadeklarowanych podpisów – 167 złożone na 14 arkuszach
Liczba prawidłowo złożonych podpisów – 119
Liczba wadliwie złożonych podpisów – 48
Nieprawidłowości na dostarczonych listach miały być rażące. W postanowieniu Komisarza Wyborczego mowa jest m.in. o "podaniu innego adresu niż adres wynikający z ujęcia w Centralnym Rejestrze Wyborców", "braku praw wyborczych na terenie miasta Kłodzka" czy o "nieprawidłowych numerach PESEL". Ale - jak informowała 6 marca 2024 r. wałbrzyska "Gazeta Wyborcza" - najwięcej zakwestionowanych podpisów dotyczyło jakoby osób nieżyjących; łącznie według "GW" zamieszczono 50 podpisów osób zmarłych (12 w okręgu nr 1, 16 w okręgu nr 2, 5 w okręgu nr 3 oraz 17 w okręgu nr 4). Gazeta wskazała wprost:
Jak ustalił portal Niezalezna.pl - w związku ze sprawą 18 kwietnia 2024 roku Prokuratura Rejonowa w Kłodzku wszczęła śledztwo dotyczące nieprawidłowości przy zbieraniu podpisów poparcia. Postępowanie toczyło się w sprawie, a nikomu nie przedstawiono zarzutów. Co ciekawe - śledztwo toczyło się o czyn zabroniony z art. 497 § 1 ustawy z dnia 5 stycznia 2011 roku Kodeks wyborczy, czyli:
Jak wynika z ustaleń portalu Niezalezna.pl, postępowanie to jest już nieaktualne. Z informacji przekazanych nam przez rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Świdnicy wynika, że śledztwo umorzono 2 września 2024 roku. Jako oficjalny powód zamknięcia sprawy po zaledwie czterech i pół miesiąca prokuratura wskazała "brak znamion czynu zabronionego".
Tak szybkie zamknięcie sprawy, w której na listach miało widnieć aż 48-50 nieprawidłowych podpisów, jest zadziwiające w zestawieniu z praktyką organów ścigania w Polsce. Śledztwa dotyczące fałszowania list poparcia potrafią trwać w naszym kraju po kilka lub nawet kilkanaście lat.
Przykładowo, badanie sprawy podpisów pod kandydaturą Marka Jakubiaka z 2020 roku nadal pozostaje w toku, a postępowanie w sprawie rzekomego fałszowania list Młodzieży Wszechpolskiej z 2014 roku – po ponad dziesięciu latach – wciąż nie znalazło swojego finału w sądzie.
Umorzenia sprawy wadliwych list wyborczych w Kłodzku to kolejny – po ujawnionej przez portal Niezalezna.pl sprawie przyznania mieszkań komunalnych – dziwny przypadek związany z Kamilą L. (alias W.).