Przed godziną 19 Prokurator Okręgowy w Lublinie Grzegorz Trusiewicz przekazał najnowsze ustalenia na temat drona, który wybuchł minionej nocy w pobliżu miejscowości Osiny na Lubelszczyźnie. Jak poinformował, zgodnie z opinią pracującego na miejscu biegłego z Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia w Zielonce wynika, iż skala zniszczeń urządzenia nie pozwala określić precyzyjnie skąd ono pochodzi.
"Co prawda z największym zachowanym elemencie, ponieważ do chwili jako jedyny taki największy element silnika został znaleziony, ujawnione napisy prawdopodobnie w języku koreańskim, ale tutaj też chciałbym powiedzieć, że to jest prawdopodobieństwo. Natomiast nie jesteśmy wskazać producenta i ani konkretnego typu urządzenia, z którym mam do czynienia"
– powiedział prok. Trusiewicz.
Zaznaczył, że oględziny nadal będą trwały a obecne na miejscu służby będą kontynuować poszukiwania innych fragmentów sprzętu. - Będziemy szukać elementów, które będą istotne dla tego postępowania i które nam w sposób jednoznacznie, nie budzący wątpliwości, pozwolą ustalić z jakim urządzeniem (mamy do czynienia - przyp. red.) i z jakiego kraju pochodzi ten dron - oznajmił.
Warto zaznaczyć, iż wcześniej rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Paweł Wroński oznajmił, że na Lubelszczyźnie został odnaleziony dron Shahed w wersji rosyjskiej. Pozostaje pytanie, skąd mógł mieć takie informacje, skoro pracujący na miejscu zdarzenia wciąż nie wiedzą, do kogo należało urządzenie?
Prok. Trusiewicz nie chciał komentować wypowiedzi Wrońskiego.