Wczoraj rzecznik rządu Adam Szłapka wyjątkowo skąpo przedstawił założenia nowelizacji ustawy o lasach.
– Chodzi o plany urządzania lasu, które są administracyjnie przygotowywane. To są też przepisy, których celem jest zwiększenie transparentności, przejrzystości i społecznego udziału w zarządzeniu lasem. To jest też dostosowanie polskiego prawa do standardów UE. Zmiany wzmocnią ochronę przyrody i, co ważne, zagwarantują możliwość kontroli decyzji administracyjnych przez sądy
– powiedział rzecznik Szłapka. Kilka zdań nie oddaje jednak powagi sytuacji, a wypowiedź rzecznika w tej materii zawiera co najmniej dwa kłamstwa.
Pierwsze kłamstwo Szłapki
Plan urządzenia lasu (PUL) to szczegółowy dokument, który reguluje działania, jakie podejmują leśnicy w każdym fragmencie lasu w Polsce. Jest on tworzony raz na 10 lat dla każdego z 429 nadleśnictw. Proces tworzenia takiego dokumentu trwa kilka lat i robi to podmiot zewnętrzny w stosunku do leśników. Szacuje się, że statystyczny PUL ma około 500 stron, głównie technicznych zaleceń. Przez lata proces tworzenia dokumentu kończył jego zatwierdzenie na poziomie ministra klimatu i środowiska. Teraz jednak ma być inaczej. I tutaj dochodzimy do pierwszego kłamstwa Adama Szłapki, który powiedział, że chodzi o „społeczny udział w zarządzaniu lasami”.
Otóż w myśl założeń ustawy od decyzji ministra środowiska ma przysługiwać skarga do sądu administracyjnego. Nie jest jednak tak, że prawo do zaskarżenia będzie przysługiwało obywatelom czy Polakom, którzy mieszkają na danym terenie. Otóż ustawa mówi jedynie o organizacjach społecznych, i to takich, które prowadzą udokumentowaną działalność statutową w zakresie ochrony przyrody przez co najmniej 24 miesiące przed dniem wszczęcia postępowania w sprawie wydania tej zaskarżonej decyzji. W skrócie: prawo do składania skarg będą miały twory zrzeszające lewicowych aktywistów, którzy od lat zajmują się zwalczaniem leśników w naszym kraju. Drugim typem NGO, które uzyskały prawo skarżenia decyzji, będą organizacje pracodawców. Na liście nie ma więc nawet właścicieli lasów prywatnych ani lokalnych mieszkańców. W zasadzie nie jest to zwiększenie społecznego zaangażowania, ale przywileje dla organizacji, które jawnie wspierały Donalda Tuska w kampanii wyborczej i zwalczały Prawo i Sprawiedliwość.
Drugie kłamstwo Szłapki
Rzecznik rządu Adam Szłapka stwierdził również, że ustawa jest dostosowaniem do standardów obowiązujących w Unii Europejskiej. Tymczasem w Ocenie skutków regulacji wskazanych jest kilka państw, w których nie ma w ogóle planów urządzenia lasów. Takich dokumentów nie ma w Szwecji i Finlandii. W efekcie nie ma się od czego odwoływać. W Austrii istnieją plany urządzania lasów, ale z kolei nie ma możliwości zaskarżania ich do sądu. Trochę inaczej sprawa wygląda w Czechach, gdzie są plany i można je zaskarżyć, tyle że może to zrobić jedynie właściciel lasu i podmiot przetwarzający plany.
W Niemczech sprawa jest skomplikowana. „Tworzenie planów dotyczących gospodarki leśnej jest w Niemczech obowiązkowe, ale tylko dla lasów państwowych – istnieje zatem możliwość ich zaskarżania do sądu po uprzednim odwołaniu w ministerstwie wydającym decyzję administracyjną. W przypadku lasów należących do właścicieli prywatnych (stanowiących ok. 47 proc. wszystkich lasów w Niemczech) sporządzenie planu może być warunkiem uzyskania publicznego dofinansowania działań związanych z gospodarką leśną. W przypadku lasów publicznych plany takie mogą być sporządzane przez organy administrujące nimi, ale stanowią wówczas wewnętrzne akty tych organów. Plany te nie mają określonej formy prawnej i nie podlegają zaskarżaniu” – czytamy w OSR. Tymczasem nasze państwo chce wprowadzić – za namową Komisji Europejskiej – prawo, które da możliwość finansowanym z zagranicy organizacjom uderzania w gospodarkę leśną, i to głównie w należące do narodu Lasy Państwowe, które zarządzają 77 proc. drzewostanów w naszym kraju.
Urzędnicza gehenna
Nowelizacja ustawy o lasach wprowadza też urzędniczy chaos do przygotowywania planów urządzenia lasu. Okazuje się, że żeby przyjąć dokument, trzeba będzie mieć stanowisko wielu urzędów. Wymieńmy: Straż Pożarna, GDOŚ, RDOŚ, Wody Polskie, parki krajobrazowe, Wojsko Polskie, Urząd Morski i Wojewódzki Konserwator Zabytków. Każdy z tych urzędów ma się wypowiedzieć na temat planu. To z pewnością znacznie wydłuży i tak nienajkrótszy proces tworzenia PUL-u. Dodatkowo brak opinii któregoś organu będzie skutkował przegranym procesem. Nie zawsze będzie również wiadomo, co się będzie działo w momencie zaskarżenia przez aktywistów samego dokumentu.
O tym, czy będzie to oznaczało wstrzymanie działań leśników, będzie decydować Regionalna dyrekcja ochrony środowiska. W terenie są to instytucje, które w większości działają ręka w rękę z organizacjami ekologicznymi. Często do RDOŚ przechodzą osoby pracujące wcześniej w NGO. Jaka będzie skala problemu? Twórcy ustawy spodziewają się, że połowa tworzonych PUL-i będzie zaskarżana do sądu. Będzie to oznaczało paraliż działania systemu. Jednocześnie nie wiadomo, jak szybko będą działać sądy. Może się okazać, że spory będą trwały latami. Tak było w przypadku Puszczy Białowieskiej, gdzie sprawa sądowa nie była w stanie wyjść poza tryb oceny dowodów przez biegłych. Sąd wysyłał pisma do uczelni w całej Europie. Polski przemysł drzewny to kilka procent polskiego PKB. W samych Lasach Państwowych zatrudnionych jest około 25 tys. osób. W całej branży leśno-drzewnej pracuje do 340 tys. osób.
Czytaj więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"!
🚨Afera szpitalna rozsadza koalicję rządzącą❗️
— GP Codziennie (@GPCodziennie) June 24, 2026
🚨KOLEJNY POLITYK KO
Z ZABIEGIEM POZA KOLEJNOŚCIĄ🚨
Sprawdź wpis w najnowszym wydaniu #GPcodziennie❗️
Całość jest również dostępna na stronie internetowej 👉 https://t.co/NGuZyAXV2W pic.twitter.com/44R72iRveM