Rusza proces ks. Olszewskiego i dwóch urzędniczek
Rozpoczynający się proces duchownego katolickiego i urzędniczek MS, jeszcze zanim się zaczął, daje podstawy, by stawiać tezę o jego nierzetelności – mówią obrońcy oskarżonych.
– Tym bardziej że wciąż w pamięci mamy to, co działo się w postępowaniu przygotowawczym, gdzie od samego początku, już pierwszego dnia po zatrzymaniu prokuratura naruszała prawo do obrony
– mówi mec. Krzysztof Wąsowski.
Prawnik przypomina, że kiedy ksiądz i urzędniczki zostali zatrzymani 26 marca 2024 r., przez dobę nie było wiadomo, co dzieje się z kapłanem.
– Ponad dobę od zatrzymania otrzymałem telefon od służb wykonany na wyraźną prośbę ks. Olszewskiego. Poinformowano mnie, że ksiądz znajduje się w policyjnej izbie zatrzymań i czeka na czynności. Prokuratura nie chciała jednak dopuścić mnie do reprezentowania sercanina, sugerując, że mogę być oskarżonym w tej sprawie
– wspomina mec. Wąsowski.
I podkreśla, że nie spodziewał się, że to dopiero początek gehenny.
List sercanina i więzienna Madonna
Dopiero kilka tygodni później o tym, co spotkało duchownego w czasie zatrzymania i pierwszych kilkudziesięciu godzin po nim, dowiedzieli się opinia publiczna i jego obrońcy. Ksiądz zrelacjonował to, jak z nim postępowano, w rozmowie z bratem, a ten spisał tę relację.
Okazało się, że katolicki ksiądz nie dostawał posiłków, odmawiano mu wody, nie mógł skorzystać z toalety, a na jego prośbę w policyjnej izbie zatrzymań o skorzystanie z toalety usłyszał: „Masz butelkę po wodzie, lej do niej”.
Za przykładem duchownego poszły panie Urszula i Karolina, urzędniczki Ministerstwa Sprawiedliwości, które także doświadczyły podobnego traktowania. Relacje z takiego traktowania opisały w pismach do rzecznika praw obywatelskich. Kilka miesięcy później RPO stwierdził, że nie było tortur, ale faktycznie stwierdzono „nieludzkie traktowanie”.
– Moim zdaniem to było coś więcej, to były tortury, bo tak podobne traktowanie jest teraz klasyfikowane przez Europejski Trybunał Praw Człowieka. Przypomina, że skarga na tortury w tej sprawie czeka na rozpatrzenie przez ETPC, a także ONZ. W Polsce te wydarzenia zamieciono pod dywan. Nagrań np. z izby zatrzymań służby nie udostępniły, do dziś twierdząc, że ich nie ma
– zauważa mec. Michał Skwarzyński.
Duchowny i urzędniczki byli traktowani jak więźniowie niebezpieczni. Byli trzymani w izolatkach. Łączność ze światem nawiązywali przez pełnomocników i najbliższych (obowiązywały jednak zakazy, np. kontaktów z dziećmi i małżonkami przez telefon itp.). Stąd listy takie jak ten, który pani Urszula wysłała do ojca. Był w nim namalowany przez nią wizerunek więziennej Madonny, dedykowany mamie.
Kiedy do opinii publicznej zaczęły docierać informacje o tym, jak są traktowani zatrzymani, przed aresztami śledczymi pojawiły się demonstracje organizowane m.in. przez kluby „Gazety Polskiej”. Na bieżąco o sytuacji aresztowanych informowały Republika i media Strefy Wolnego Słowa.
Areszt przedłużano trzykrotnie. Dopiero po pół roku odsiadki, 25 października 2024 r., ksiądz i urzędniczki wyszli na wolność. W zamian sąd wyznaczył ogromne kaucje – po 350 tys. zł od każdego z aresztowanych. W przypadku księdza z pomocą przyszedł jeden z braci zakonnych (sercanin). Za urzędniczki kaucję wpłacił red. Michał Rachoń. Jak tłumaczył dyrektor programowy Republiki, przeznaczył na to środki ze sprzedaży książki „Zgoda” napisanej wspólnie z prof. Sławomirem Cenckiewiczem.
Areszt wydobywczy, pączkujące zarzuty
Zdaniem pełnomocników oskarżonych te przedłużane areszty wynikały z faktu, że był to tzw. areszt wydobywczy, taki, który miał wymusić na aresztowanych zeznania w sprawach, które potem uruchomiła prokuratura Dariusza Korneluka i Adama Bodnara, a które trwają do dziś – chodzi o postępowania ws. Marcina Romanowskiego, Zbigniewa Ziobry i Michała Wosia.
– Na podstawie tych samych dowodów prokuratura tworzyła coraz nowsze i cięższe zarzuty. Na samym początku np. wobec urzędniczek padały zarzuty niegospodarności, a potem, kiedy sąd wykazał, że nie można mówić o niegospodarności, zamieniono je na przywłaszczenie mienia; dodano także uczestnictwo w zorganizowanej grupie przestępczej. Jako pierwszy o tym, że z taką grupą możemy mieć do czynienia, mówił nie prokurator, ale Donald Tusk. W przypadku innej sprawy związanej z Funduszem Sprawiedliwości, czyli odpowiedzialności za system Pegasus – wpisane zostało to na długo przed wszczęciem śledztwa, bo w czasie kampanii Koalicji Obywatelskiej i w jej 100 konkretach. Mamy więc do czynienia nie z podążaniem za prawem i prawdą, ale z realizowaniem politycznej agendy w tej sprawie. Proces ma udowodnić, że prokuratura działa, że rozlicza
– opowiada mec. Adam Gomoła.
Igrzyska Tuska
– Od początku jest to sprawa prowadzona na polityczne zamówienie. Ten proces to igrzyska Donalda Tuska dla swojego elektoratu. Także dla pozostałej części opinii publicznej ma przykryć porażki tego rządu w każdym obszarze: od wzrostu cen po katastrofę w ochronie zdrowia. Nie jest więc to rzetelny proces, w którym pilnuje się i przestrzega litery prawa. Dlaczego sędzia Justyna Koska-Janusz godzi się na włączenie ławników, którzy nie mają pojęcia o sprawie, a mieć nie mogą wyznaczeni na kilka dni przed procesem, zamiast odroczyć posiedzenie i tak ustalić ich terminy, by w składzie znaleźli się ławnicy wylosowani rok temu? Ponieważ realizuje polityczne zapotrzebowanie na ten proces – opisuje mec. Michał Skwarzyński.
– Jest problem z ławnikami, jest problem z zakazem kontaktu oskarżonych ze sobą (a mają przecież siedzieć w jednej ławie). Jest wreszcie problem z aktem oskarżenia. Ja, obrońca dwojga oskarżonych, jestem w nim wskazany jako pierwszy świadek. I to świadek oskarżenia! To jest niedopuszczalne i tak skonstruowany akt oskarżenia powinien być zwrócony prokuraturze, a nie stawać się podstawą procesu
– kwituje mec. Krzysztof Wąsowski.
Te i wiele innych wątpliwości co do rzetelności procesu obrońcy zamierzają dziś przedstawić na pierwszej z czterech zaplanowanych rozpraw. Pierwsza rozpocznie się dziś, kolejna 28 stycznia, a dwie kolejne: 10 i 17 lutego.
Legendarny działacz opozycji antykomunistycznej skazany. Adam Borowski więźniem politycznym reżimu Tuska.
— GP Codziennie (@GPCodziennie) January 20, 2026
Więcej ℹ️ od 00:00 na» https://t.co/1HYRtWiDJA
Dołącz do grona Czytelników #GPC, którzy chcą wiedzieć, co naprawdę dzieje się w Polsce i na świecie! https://t.co/5oUNtNfQBb pic.twitter.com/rUlcsFQN2A