Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Rosyjskie cienie nad marszałkiem Sejmu. Sprawa Czarzastego w agendzie dzisiejszego posiedzenia RBN

Niejasne relacje Włodzimierza Czarzastego z osobami powiązanymi z Kremlem lub otwarcie wspierającymi reżim putinowski będą jednym z głównych tematów dzisiejszego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Wczoraj marszałek, pytany przez nas w Sejmie o to, czy wypełni ankietę bezpieczeństwa i podda się weryfikacji przez służby, konsekwentnie unikał odpowiedzi. – Służby powinny wyjaśnić, jakie materiały były przekazywane marszałkowi, a także jakie są jego kontakty z ludźmi ze Wschodu. Tego wymaga dbanie o bezpieczeństwo państwa – mówi „Gazecie Polskiej Codziennie" płk Marek Utracki, były wiceszef SKW. Z kolei prof. Mieczysław Ryba ocenia, że „zachowanie pana marszałka wskazuje na to, że czegoś się obawia”.

"Gazeta Polska” ujawniła ostatnio niejasne relacje biznesowo-towarzyskie Włodzimierza Czarzastego z Rosjanką Swietłaną Czestnych mającą powiązania z Kremlem. Jednocześnie okazało się, że lider Lewicy od lat unika złożenia ankiety bezpieczeństwa i poddania się weryfikacji przez służby w celu uzyskania poświadczenia bezpieczeństwa. Jako marszałek Sejmu ma on z mocy ustawy dostęp do informacji najbardziej wrażliwych, ale jako poseł miał je jedynie na poziomie „tajne”, co oznacza, że podczas posiedzeń komisji ds. służb specjalnych, której był członkiem przez blisko dwa lata, musiał opuszczać dyskusję, gdy tematy dotyczyły tych najbardziej poufnych zagadnień. To jednak nie koniec kontrowersji, gdyż portal Niezależna.pl ustalił, że Czarzasty zasiada w Fundacji Wielki Błękit, której prezesem jest Marian Kubalica otwarcie popierający Władimira Putina, kolportujący propagandę rosyjską i atakujący polskich działaczy, np. Andrzeja Poczobuta.

Niejasne powiązania drugiej osoby w państwie będą dziś jednym z tematów posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Sprawa zdominowała również pierwszy dzień obrad Sejmu.

Marszałek, zamiast odpowiadać, woli się przytulać

Tradycyjnie już przed rozpoczęciem posiedzenia Sejmu marszałek Czarzasty zorganizował konferencję przed Salą Kolumnową, aby poinformować o tym, czym posłowie będą się zajmowali przez najbliższe dni. Zanim jednak doszedł do mównicy, zatrzymali go posłowie PiS, w tym Bartosz Kownacki, Anna Gembicka i Rafał Bochenek, którzy wręczyli szefowi Lewicy wydrukowaną ankietę bezpieczeństwa. – Chodzi o pana relacje z różnego rodzaju szemranymi osobami, powiązania biznesowe, z których pan się nie wytłumaczył. Nigdy pan nie został sprawdzony. Chcielibyśmy jako parlamentarzyści opozycji, aby pan tę ankietę po prostu przyzwoicie wypełnił. Prawda należy się państwu polskiemu i polskim obywatelom – mówił Rafał Bochenek. 

Z kolei pracownicy naszych mediów zarówno podczas konferencji, jak i po niej próbowali uzyskać odpowiedź m.in. na pytanie, czy marszałek zamierza taką ankietę złożyć. Podczas briefingu Czarzasty zaatakował zarówno polityków PiS, jak i prezydenta Nawrockiego. Z kolei po konferencji reporterowi Telewizji Republika na pytanie o to, dlaczego uchyla się od sprawdzenia, zaproponował… przytulenie. Sytuacja ta powtórzyła się także po południu, kiedy to innemu dziennikarzowi naszej stacji marszałek proponował wymienianie zaskakujących uprzejmości, zamiast odpowiadać na zadawane na pytania. Zarówno jedną, jak i drugą sytuację transmitowaliśmy na antenie Republiki.

Awantura w sali plenarnej

Również w sali plenarnej temat powiązań Czarzastego był wielokrotnie poruszany. – Czym różni się poseł Czarzasty od marszałka Czarzastego? Tym, że ten pierwszy nie chciał pokazać swoich rosyjskich powiązań, a ten drugi już nie musi. Na czele Sejmu stoi człowiek, który do bezpośrednio powiązanego ze sobą biznesu wpuszcza moskiewski kapitał. Człowiek, który nie chciał wypełnić przez wiele miesięcy ankiety bezpieczeństwa. Człowiek, który pod rygorem odpowiedzialności karnej nie chciał odpowiedzieć na pytania służb. Dlatego w imieniu klubu Prawa i Sprawiedliwości wnoszę o zwołanie Sejmu w trybie posiedzenia tajnego, bo tylko tak jesteśmy w stanie wyjaśnić moskiewskie powiązania marszałka Czarzastego  mówił z mównicy sejmowej były premier Mateusz Morawiecki. 

Jednak wniosek o tajne posiedzenie Sejmu został na prezydium odrzucony stosunkiem głosów 4:1. Przypomnijmy, że PiS nie ma swojego reprezentanta w prezydium.

W obronę lidera Lewicy wziął m.in. poseł Tomasz Trela, który zaczął rzucać oskarżenia pod adresem prezydenta. – Jeżeli chcecie państwo pytać o przeszłość pana marszałka, to zacznijmy pytać o przeszłość pana prezydenta Karola Nawrockiego. Może wytłumaczy się ze swoich powiązań z pseudokibicami i mafiami z Pomorza? Może wytłumaczy się, jakie ma koligacje z Wielkim Bu albo z Dragonem? Albo może zapytajmy pana Karola Nawrockiego o Grand Hotel i jego kombinacje. Pomagał dostarczać prostytutki czy nadzorował dostarczenie prostytutek dla klientów? – grzmiał Trela.

Koalicja murem za Czarzastym

„Codzienna” pytała w Sejmie także innych przedstawicieli koalicji 13 grudnia o to, czy Włodzimierz Czarzasty powinien poddać się weryfikacji przeprowadzonej przez służby. – Nie jestem rzecznikiem pana marszałka. Te pytania powinny zostać skierowane do Włodzimierza Czarzastego –powiedział "GPC" Mirosław Suchoń z Polski 2050, członek sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych. Na kolejne pytania odpowiadał w ten sam sposób.

Podobną narrację przedstawił też Jacek Dobrzyński, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych. – Nie jestem kompetentny, aby oceniać, kto i czemu powinien się poddać – odpowiedział na pytanie o to, czy Czarzasty powinien wypełnić ankietę bezpieczeństwa.

Tę linię powielał także minister Tomasz Siemoniak, który przekazał nam, że marszałek ma dostęp do informacji najbardziej wrażliwych z mocy ustawy, a chwilę później w pośpiechu opuścił Sejm, ignorując naszą redakcję.

PiS chce zmian w regulaminie Sejmu

Po południu politycy PiS zorganizowali w Sejmie konferencję, na której poinformowali, że zaproponują zmianę regulaminu Sejmu tak, aby osoba kandydująca do Komisji Służb Specjalnych miała obowiązek przejścia weryfikacji bezpieczeństwa przez służby. „Codzienna” porozmawiała z posłem Bartoszem Kownackim, uczestnikiem briefingu, którego zapytała o reakcje koalicji rządzącej na sprawę Czarzastego. – Mam wrażenie, że pan minister Siemoniak próbował dzisiaj w Sejmie z państwa i z nas zrobić idiotów. Pan minister powiedział, że pan marszałek ma dostęp z mocy ustawy do tych informacji zgodnie z prawem. Tylko czy tak państwo powinno funkcjonować? Chciałbym zwrócić uwagę, że wypełnienie takiej ankiety bezpieczeństwa to jest na przykład podanie kontaktów lub ich zatajenie. Chodzi po pierwsze o możliwość zweryfikowania tego, co dana osoba podaje i czy już na tym wstępnym etapie mówi prawdę, czy zataja pewne informacje. W tej sytuacji służby mają możliwość użycia wielu narzędzi pozwalających tę osobę zweryfikować. W innym wypadku służby specjalne działać nie mogą, bo byłyby podejrzane o inwigilację marszałka Sejmu i mielibyśmy gigantyczny skandal – powiedział poseł Kownacki. 

Komentarz ekspertów

„Codzienna” skontaktowała się z płk. Markiem Utrackim, byłym wiceszefem SKW, aby poprosić go o komentarz do całej sytuacji. – Zastanawiający jest fakt, że pan marszałek nie przeszedł weryfikacji, a mimo to ma dostęp do najwrażliwszych informacji dotyczących państwa polskiego. W mojej opinii jest to sytuacja niezwykle groźna. Niestety, przekonaliśmy się już, czym może grozić taki lekkomyślny dostęp do informacji niejawnych, a mam tu na myśli chociażby sędziego Tomasza Szmydta. Tu sprawa wygląda oczywiście inaczej, ale nadal rodzi pewnego rodzaju zagrożenia. Nie mamy informacji na temat interesów marszałka, jego powiązań z ludźmi kojarzonymi z Kremlem, jego kontaktów z Rosjanami, a to rodzi zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa – powiedział "Gazecie Polskiej Codziennie" płk Utracki. – W mojej opinii ta sytuacja powinna skłonić służby do działania. Przede wszystkim zainterweniować powinien premier Donald Tusk, a także minister Tomasz Siemoniak – dodał ekspert.

Swoją opinią podzielił się z nami także prof. Mieczysław Ryba z KUL. – Niestety ta sytuacja dla mnie wygląda jak próba zatajenia czegoś. Nie jest tajemnicą, że te ankiety są bardzo szczegółowe, ich weryfikacja też. Zachowanie pana marszałka wskazuje na to, że czegoś się obawia. W przeciwnym razie przecież by się poddał takiej weryfikacji, aby uciąć wszelkie spekulacje. Natomiast te gesty wykonywane wobec dziennikarzy są zadziwiające. Pamiętamy z relacji Leszka Millera, że Czarzasty jest wyjątkowo brutalny i bezwzględny, jeśli chodzi o rozprawianie się z przeciwnikami politycznymi –powiedział "GPC" prof. Ryba. 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane