Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Referendum o odwołanie Miszalskiego. Zwolennicy KO atakują zbierających podpisy!

Na terenie Krakowa ma dochodzić do ataków na wolontariuszy zbierających podpisy pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego z urzędu prezydenta. W związku z jednym zdarzeń organizatorzy inicjatywy złożyli w poniedziałek zawiadomienie do prokuratury. - Nie możemy pozwolić na to, aby fizyczne ataki były narzędziem prowadzenia debaty publicznej - powiedział przewodniczący rady i zarządu dzielnicy Stare Miasto w Krakowie Jan Hoffman podczas konferencji prasowej.

W Krakowie trwa zbiórka podpisów potrzebnych do zorganizowania referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Mieszkańcy składają podpisy na kartach, którymi dysponują wolontariusze widoczni w całym mieście. Inicjatywa jednak nie wszystkim się podoba. Wolontariusze są atakowani słownie i fizycznie. 

Takie zdarzenie miało mieć miejsce w niedzielę w rejonie kościoła NMP z Lourdes przy ul. Misjonarskiej. Do ataku doszło na zbierającego podpisy Piotra Kubiczka. Na pomoc wolontariuszowi pospieszył również zbierający podpisy Marek Stobierski.

"(Mężczyzna) był agresywny słownie. Zaczął nas popychać całym ciałem i rękami dążąc do sprowokowania rękoczynów"

– opowiedział na poniedziałkowej konferencji prasowej Stobierski.

Jak dodał, starszy mężczyzna był również agresywny i wulgarny wobec osób wychodzących ze mszy i chcących podpisać listy poparcia dla organizacji referendum. Agresor oddalił się z miejsca, kiedy zorientował się, że Stobierski dzwoni pod numer alarmowy 112.

"To nie jest prywatna akcja"

W związku ze zdarzeniem w prokuraturze złożone zostało zawiadomienie dotyczące przestępstwa przeciwko referendum (kodeks karny). - To nie jest prywatne oskarżenie, że ktoś komuś naruszył nietykalność, groził czy znieważył. Wszyscy muszą wiedzieć, że zbieranie podpisów to nie akcja prywatna, a akcja, która pozostaje pod ochroną prawa powszechnego. Zgłoszony legalnie komitet obywatelski zbiera podpisy celem przedłożenia ich komisarzowi wyborczemu - podkreślił prawnik, pełnomocnik komitetu referendalnego Rafał Zontek.

Przypadków jest więcej

Przedstawiciele komitetu referendalnego przekazali, że otrzymują informacje o aktach agresji wobec wolontariuszy w różnych lokalizacjach. W ostatnich dniach zaatakowany miał być m.in. radny PiS Michał Drewnicki, zbierający podpisy w Nowej Hucie. Mężczyzna, który do niego podszedł, miał próbować zniszczyć kartę referendalną i uderzyć radnego w rękę, wytrącając mu telefon z dłoni.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane