„Oficjalne dane warszawskiej Okręgowej Izby Radców Prawnych, przekazane portalowi Niezależna.pl, ujawniają rażące rozbieżności w dokumentacji dotyczącej stażu Macieja Berka, jako wykonującego zawód radcy prawnego. Berek zgłosił do OIRP umowy cywilnoprawne, o których milczą jego dostępne rządowe oświadczenia majątkowe. Dane z ewidencji radców wykazują również, że przez rok deklarował czynne wykonywanie zawodu, ale nie wykazał w jakiej formie. Miał taki obowiązek” - podał portal niezalezna.pl w ostatnim czasie.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil i kliknij „Obserwuj w Google”
Brak twardych dowodów na radcowską praktykę nie stanowił jednak przeszkody dla większości rządzącej. Posłowie dali wiarę Berkowi, że ten spełnia warunki formalne.
Berek nie ma co liczyć na ślubowanie przed prezydentem Karolem Nawrockim do momentu, aż nie udokumentuje wiarygodnie kariery radcowskiej. Wprost przyznał to w ostatnim czasie rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. Urzędnikom prezydenta odpowiedział szef Kancelarii Sejmu RP Marek Siwiec.
- Te dokumenty w sposób wymagający do procedury wykorzystał Sejm. Oświadczenia, odbywały się posiedzenia komisji, zadawano pytania, odbywały się głosowania. Każdy mógł sobie wyrobić, kto wpływa na to głosowanie, pogląd. To jest jedna z decyzji, która jest niezaskarżalna w sądzie. Stało się, czyli można zaskarżyć procedurę, że obywatel stwierdził, że procedura mu się nie podoba, bo pan Berek nie przedstawił zaświadczenia ze szkoły maturalnej, że miał same piątki albo trójkę tylko z zachowania albo odwrotnie
- stwierdził Siwiec powiedział Siwiec w TVN24.
- Nie ma czegoś takiego jak zestaw dokumentów, który przedstawia kandydat. Kandydat przychodzi na komisję i mówi: to, to, to według kryteriów, które są zapisane w prawie. Jeżeli komisja uważa, że to jest wystarczające, to mówi OK. Jeżeli uważa, że jest niewystarczające, to głosuje przeciwko i taka procedura się odbyła - mówił dalej.
Pytany, czy dla Sejm przygotuje dla Berka pseudoślubowanie, analogiczne do tego sprzed tygodni, odparł:
„nie [nie szykuję Sali Kolumnowej na zaprzysiężenie Macieja Berka]. Nie jestem naiwny, tylko jestem człowiekiem bardzo wiernym harmonogramowi, który został przygotowany, gdy spotykaliśmy się z różnymi pytaniami, zarzutami, czy Berek spełnił, nie spełnił [wymagań]. Poprosiliśmy o przygotowanie pełnego harmonogramu i podstaw prawnych, co na którym etapie się działo. Nigdzie tam nie ma nic o Sali Kolumnowej i na razie nic nie planuję”.
- My na pewno wręczymy, marszałek Sejmu wręczy zaświadczenie o wyborze panu Berkowi. To się na pewno zdarzy, tak jak było z tamtymi 6 sędziami, ponieważ byli wszyscy i wszyscy otrzymali te zaświadczenia - mówił dalej.
- Natomiast forma złożenia przysięgi, cała ta dyskusja to jest coś bardzo zbędnego w polskiej polityce, ponieważ my rozmawiamy właściwie o tym, jak nie burzyć państwa, procedur, instytucji. W związku z tym pan mi zadał pytanie, czy ja robię coś, aby prezydent nie burzył, nie przyjmując przysięgi. To na razie chcę być naiwny i czekać, aż przejmie tę przysięgę - zaznaczył.