Związkowcy reprezentujący organizacje działające w Polskiej Grupie Górniczej zwrócili się do wiceministra energii Mariana Zmarzłego o natychmiastowe rozpoczęcie negocjacji dotyczących finansowania spółki. W piśmie powołali się na ustalenia ze spotkania strony społecznej z przedstawicielami rządu, które odbyło się 20 kwietnia w Katowicach. Ich zdaniem dalsze przeciąganie decyzji grozi paraliżem funkcjonowania największej spółki węglowej w kraju.
PGG pod ścianą. Związkowcy alarmują o chaosie
Według związkowców w PGG panuje dziś organizacyjny i finansowy chaos. Jako główne przyczyny wskazują opóźnienia we wdrażaniu ustawy regulującej funkcjonowanie sektora górniczego oraz brak jasnych zasad finansowania zapisanych w umowie społecznej.
– Trudno rozmawiać o regulaminie wynagradzania, jeśli nie wiemy, jakim budżetem będzie dysponowała spółka
– podkreśla Bogusław Hutek, przewodniczący Zakładowej Organizacji Koordynacyjnej NSZZ „Solidarność” PGG.
Związkowcy zwracają uwagę, że to właśnie PGG ponosi dziś największe koszty transformacji energetycznej. Wydobycie spadło z około 30 mln ton węgla w 2019 r. do zaledwie 15,5 mln ton w roku bieżącym. W tym samym czasie inne spółki, powiązane z grupami energetycznymi, mogły liczyć na stabilny odbiór surowca i łatwiejsze bilansowanie strat w ramach swoich holdingów. PGG i Południowy Koncern Węglowy takiego zabezpieczenia nie mają.
Niepokój rośnie także w Południowym Koncernie Węglowym. Wszystkie organizacje tworzące sztab protestacyjno-strajkowy w spółce wystąpiły do zarządu z żądaniem pilnego spotkania dotyczącego funduszu płac. Związkowcy podkreślają, że sytuacja finansowa firmy staje się coraz bardziej napięta.
JSW i Bogdanka. Kryzys rozlewa się na kolejne spółki
Jeszcze bardziej dramatycznie wygląda sytuacja w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. JSW zakończyła rok gigantyczną skonsolidowaną stratą netto wynoszącą 6,25 mld zł. Dla wielu przedstawicieli branży to symbol głębokiego kryzysu całego sektora. Spółka mierzy się jednocześnie z malejącym popytem na węgiel koksowy, rosnącymi kosztami wydobycia oraz skutkami wcześniejszych problemów związanych z wydajnością i bezpieczeństwem pracy w kopalniach.
Coraz większe obawy pojawiają się również wokół Bogdanki, przez lata uznawanej za najlepiej zarządzaną i najbardziej stabilną kopalnię w Polsce. Górnicy zapowiedzieli akcję protestacyjną „Majówka z rodziną”, polegającą na rezygnacji z dobrowolnej pracy w weekendy. Powodami są napięcia wokół premii za 2025 r. oraz pogarszające się wyniki finansowe spółki.
Choć Bogdanka zakończyła ubiegły rok z zyskiem wynoszącym niemal 264 mln zł, pierwszy kwartał 2026 r. przyniósł już ponad 22 mln zł straty netto. – Zaczynamy powoli iść tą samą ścieżką co JSW – alarmuje Mariusz Romańczuk, przewodniczący KM NSZZ „Solidarność” LW Bogdanka. Związkowcy wyliczają, że przy obecnych cenach węgla kopalnia musiałaby wydobywać około 10 mln ton surowca rocznie, by utrzymać rentowność. Tymczasem plan zakłada wydobycie na poziomie 8 mln ton.
Sytuację dodatkowo komplikują malejące zapotrzebowanie na energię produkowaną z węgla oraz coraz większy napływ tańszego surowca z importu. W ostatnich latach Polska sprowadzała miliony ton węgla m.in. z Kolumbii, Australii czy Indonezji. Zdaniem związkowców prowadzi to do paradoksalnej sytuacji, w której kraj posiada własne zasoby, ale ogranicza rodzime wydobycie na rzecz importu.
Coraz mniej górników i coraz mniej węgla
Kryzys dotyka dziś praktycznie cały sektor. Jeszcze w maju 2011 r. w polskim górnictwie pracowało ponad 114 tys. osób. W marcu tego roku zatrudnienie po raz pierwszy spadło poniżej 70 tys. pracowników. Jednocześnie gwałtownie maleje wydobycie. W 2021 r. polskie kopalnie wyprodukowały ponad 55 mln ton węgla kamiennego, podczas gdy w 2025 r. było to już niespełna 43 mln ton. W ciągu zaledwie czterech lat wydobycie skurczyło się o ponad 22 proc.
Eksperci zwracają uwagę, że problemy branży pogłębiają również wysokie koszty energii i uprawnień do emisji CO2 w ramach unijnego systemu ETS. Według danych branżowych ceny uprawnień w ostatnich latach wielokrotnie przekraczały poziom 70–80 euro za tonę, co znacząco zwiększyło koszty funkcjonowania energetyki opartej na węglu. W ocenie przedstawicieli sektora powoduje to utratę konkurencyjności polskiego przemysłu wobec krajów spoza Unii Europejskiej.
Związkowcy nie mają wątpliwości, że główną przyczyną problemów są koszty transformacji energetycznej oraz unijna polityka klimatyczna. Ich zdaniem system ETS i rosnące obciążenia regulacyjne stopniowo wypychają przemysł ciężki z Europy. Ostrzegają też, że wygaszanie krajowego wydobycia może w przyszłości doprowadzić do uzależnienia Polski od importowanej energii i surowców. – Proponuję, by konieczna do wypracowania nowa umowa społeczna przewidywała powrót do węgla – wskazuje Bogusław Hutek.
– Zacznijmy też wreszcie realizować inwestycje z już podpisanej umowy. Doceńmy surowiec, który mamy na miejscu. Dopóki nie ma elektrowni jądrowej, tylko w ten sposób będziemy w stanie zagwarantować sobie bezpieczeństwo energetyczne
– przekonywał.
Związkowiec podkreślił również, że gwałtowne odchodzenie od krajowego wydobycia bez stworzenia alternatywy może w przyszłości doprowadzić do poważnych problemów z bezpieczeństwem dostaw energii.
– Kto tej prostej prawdy nie rozumie, nigdy nie powinien być politykiem
– podsumował.
autor: Mariusz Andrzej Urbanke
Czytaj więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"!