Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

PiS pójdzie do wyborów razem z Morawieckim? Wiceprezes partii zabrał głos

- Na pewno nie złożę dzisiaj takiej deklaracji. Będzie to zależało od bardzo wielu czynników, między innymi od tego, jak rozwinie się inicjatywa Mateusza Morawieckiego - powiedział Jacek Sasin, poseł PiS w programie "Gabinet Sakiewicza" na antenie TV Republika w odpowiedzi na pytanie, czy Prawo i Sprawiedliwość oraz ludzie skupieni wokół Mateusza Morawieckiego wystartują w najbliższych wyborach ze wspólnych list.

Autor:

Rozłam w PiS 

O północy z czwartku na piątek upłynął termin wyznaczony przez kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości parlamentarzystom należącym do wewnątrzpartyjnych stowarzyszeń. Politycy mieli złożyć oświadczenia, że nie są członkami organizacji prowadzących działalność polityczną. W przeciwnym razie groziło im wykluczenie z partii. Spór dotyczył przede wszystkim środowiska skupionego wokół byłego premiera Mateusza Morawieckiego i stowarzyszenia "Rozwój Plus".

W piątek Jarosław Kaczyński poinformował, że "trzydziestu kilku" posłów jego formacji zrezygnowało z członkostwa w PiS. We wtorek, 28 lipca, ma zebrać się Komitet Polityczny partii, który formalnie przyjmie ten fakt do wiadomości. Mateusz Morawiecki przekazał z kolei, że jego stowarzyszenie skupia obecnie 40 posłów, jednego senatora i trzech europosłów.

O rozłam w największej partii opozycyjnej pytany był w programie "Gabinet Sakiewicza" na antenie TV Republika Jacek Sasin. Wiceprezes PiS podporządkował się decyzji kierownictwa ugrupowania i wycofał wniosek o rejestrację stowarzyszenia "Po pierwsze Polska". W rozmowie z Tomaszem Sakiewiczem przekonywał jednak, że mimo obecnego konfliktu politycy prawicy nie powinni traktować siebie nawzajem jak głównych przeciwników.

"Nie szukać wroga na prawicy" 

Prowadzący zauważył, że wyborcy prawicy oczekują jedności, i zapytał Sasina, czy obecna sytuacja oznacza definitywny rozwód, czy raczej polityczną separację, po której możliwy będzie powrót do współpracy.

Ludzie chcieliby, żebyśmy wszyscy razem skupili się na głównym celu, jakim jest dzisiaj pokonanie Tuska, mówiąc wprost, bo to jest dziś główny przeciwnik Polski

– odpowiedział Jacek Sasin.

Dodał, że "można się nawet rozejść, można się nie zgadzać i pójść własną drogą, ale najważniejsze jest to, żeby nie szukać wroga na prawicy, nie szukać wroga wśród kolegów, z którymi jeszcze przed chwilą było się w tej samej partii".

Sasin przyznał, że konflikt nie jest pozorowanym ani taktycznym podziałem. Jego zdaniem na obecnym etapie trudno przesądzać, czy zwaśnione środowiska ponownie nawiążą współpracę. Przypomniał też wcześniejsze rozłamy na prawicy sprzed wielu lat.

Mam wrażenie, że na razie jesteśmy na etapie separacji. Testem będą listy do parlamentu w najbliższych wyborach, kiedykolwiek te wybory się odbędą. Życie pokaże, jak będzie. Dzisiaj trudno cokolwiek przewidywać

– mówił.

Podkreślił też, że "to nie jest podział pozorowany, ma on wiele przyczyn i jest wieloaspektowy". 

"Morawiecki odrzucił kompromis"

W dalszej części rozmowy Tomasz Sakiewicz przypomniał sugestie Mateusza Morawieckiego, według których to Jacek Sasin miał przeszkodzić w osiągnięciu porozumienia pomiędzy byłym premierem a Jarosławem Kaczyńskim.

Dziwię się, że Mateusz Morawiecki tak bardzo przecenia moją rolę. Przede wszystkim jest to twierdzenie skrajnie obraźliwe wobec pana prezesa, ponieważ przedstawia Jarosława Kaczyńskiego jako bezwolnego polityka, który nie ma własnego zdania i ulega podszeptom

– odpowiedział Sasin.

Polityk zaznaczył, że przed wybuchem konfliktu w PiS działały dwa stowarzyszenia: "Rozwój Plus" Mateusza Morawieckiego oraz "Po pierwsze Polska", którym kierował Sasin. Jak relacjonował, jego środowisko natychmiast podporządkowało się decyzji władz partii i wycofało z sądu wniosek o rejestrację organizacji.

Naturalne było, że pan prezes chciał rozmawiać z obiema stronami, a nie tylko z jedną, aby unormować sytuację i znaleźć konsensus. Niestety Mateusz Morawiecki, mówię to z pełną odpowiedzialnością, odrzucił rozsądny kompromis przedstawiony przez pana prezesa

– stwierdził.

Wspólne listy na wybory? "Nie złożę takiej deklaracji" 

Sasin został też zapytany przez prezesa Republiki, czy środowisko Mateusza Morawieckiego wraz z Prawem i Sprawiedliwością stworzy wspólne listy na wybory parlamentarne, które zgodnie z planem mają odbyć się w 2027 roku. 

Na pewno nie złożę dzisiaj takiej deklaracji. Będzie to zależało od bardzo wielu czynników, między innymi od tego, jak rozwinie się inicjatywa Mateusza Morawieckiego

– odparł polityk.

Dodał, iż "nie zakłada, że Mateusz Morawiecki odniesie sukces ze swoją inicjatywą polityczną". Jego zdaniem "zakończy ona z wynikiem w granicach jednego procenta".

Dzisiaj nie ma możliwości porozumienia, ponieważ zaszliśmy już tak daleko, że w tej chwili się rozchodzimy. Chciałbym, żeby dogadała się cała prawica. Nie chodzi tylko o Mateusza Morawieckiego. My, jako Prawo i Sprawiedliwość, jesteśmy gotowi do tworzenia szerokiego porozumienia. Jedna lista całej prawicy byłaby marzeniem i bardzo dobrym rozwiązaniem. Jeżeli druga strona stworzy jeden blok koalicyjny, to żeby z nią wygrać, również trzeba będzie pójść razem

– podsumował.

Autor:

Źródło: Telewizja Republika, niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka