Partia Republikańska dołączyła do obozu Zjednoczonej Prawicy. Bortniczuk był pytany kiedy zostanie podpisana umowa koalicyjna.
Ona zaczyna się negocjować. Będzie miała wiele wymiarów, bo taka umowa musi mieć taki wymiar wyborczy, takiej współpracy w wyborach
– mówił polityk w rozmowie Dnia Radia Wrocław.
Nie szukają samodzielności
Ocenił, że „chyba jako jedyny koalicjant dzisiaj uważamy, że w obecnym czasie nie należy szukać na siłę samodzielności, w kontekście budowania scenariuszy samodzielnych startów".
Uważamy, że skoro start ze wspólnej listy PiS-u, Zjednoczonej Prawicy, przynosi tak dobre rezultaty, to pierwszym wyborem powinien być wspólny start. Rozpoczniemy te negocjacje od negocjacji umowy o wspólnym starcie w wyborach
– zapowiedział.
Stwierdził, że wspólny start w wyborach nie jest oczywistą sprawą. Ale nie dla wszystkich.
Wszyscy życzylibyśmy sobie, żeby wybory odbywały się w terminie konstytucyjnym, ale różnie to w polityce może być. Ale ja też zgadzam się z tym, że największe szanse są na to, żeby wybory odbyły się w 2023 roku
– mówił Bortniczuk.
Sprecyzował, że ich eksperci razem z działaczami pracują nad kompleksowym programem. „Na razie mamy tezy ideowo-programowe określone i kilka postulatów, chociażby do Polskiego Ładu, który popieramy ale chcemy go poszerzyć” – dodał.
W tym ten najgłośniejszy w mojej ocenie postulat zerowego podatku dochodowego dla dużych rodzin, z czwórką i więcej dzieci. Tutaj mamy już akceptację ze strony Ministerstwa Finansów, premiera Morawieckiego, że ten program znajdzie się w pakiecie ustaw przyjmowanych w ramach Polskiego Ładu, tych okołopodatkowych. Druga kwestia to są kwestie programowe – mówił.
Chcą ministrów
Dodał, że trzecią sprawą jest współodpowiedzialność za władzę.
Mamy swoją reprezentację parlamentarną i chcielibyśmy jeszcze wziąć jakąś odpowiedzialność za funkcjonowanie rządu
– powiedział, zaznaczając od razu, że Adam Bielan jest europosłem, stąd „bezpośrednio funkcjonowanie w ramach polskiego rządu zainteresowany nie jest”.
Przyznał, że są obecni w rządzie, ale chcieliby więcej.
Chcielibyśmy wziąć na siebie nieco więcej odpowiedzialności, szczególnie w postaci jakiegoś udziału, czyli jakiegoś konkretnego odcinka funkcjonowania państwa, na którym moglibyśmy realizować nasze pomysły, pokazywać naszą skuteczność i budować naszą siłę polityczną
– podał.
Wymienił, że obecnie mają w Kancelarii Premiera ministra bez teki odpowiedzialnego za rozwój samorządów - Michała Cieślaka oraz dwóch sekretarzy stanu - Jacka Żalka w Ministerstwie Finansów oraz Zbigniewa Gryglasa w Ministerstwie Aktywów Państwowych.
Ocenił, że jest oczywiste, że wejdą do rządu. A to z powodu arytmetyki sejmowej
"Byłoby absolutnie nieracjonalne ze strony przede wszystkim PiS-u i ze strony naszej oraz Solidarnej Polski, by Porozumienie Jarosława Gowina, w sytuacji kiedy reprezentację parlamentarną ma dwa razy mniejszą, niż w momencie negocjowania umowy koalicyjnej po wyborach w 2019 roku, utrzymało stan posiadania. To jest nieracjonalne, żeby mając 9 posłów utrzymać to co się posiadało kiedy się miało 18 posłów" – zaznaczył.
Gowin chce odejść. Decyzje już podjął
Pytany o Jarosława Gowina i możliwość jego odejścia z rządu, powiedział, że bierze taki scenariusz pod uwagę.
Zakładam, że to Jarosław Gowin podjął jakiś czas temu decyzję o tym, żeby rząd Zjednoczonej Prawicy opuścić, tylko nie podjął jeszcze decyzji kiedy to zrobi. Chce to zrobić zapewne w momencie jak najbardziej wygodnym i korzystnym dla siebie i swojego ugrupowania. Ja wielokrotnie już przedstawiałem ten punkt widzenia na rolę Jarosława Gowina w Zjednoczonej Prawicy. Zresztą nie ukrywam, że to był główny powód tego, że się poróżniliśmy
– dodał w Radu Wrocław Kamil Bortniczuk.