W poniedziałkowej rozmowie ciężar dyskusji przyjął na siebie Paweł Poncyljusz, polityk Platformy Obywatelskiej.
Dopytywany w RMF FM o zmiany z 2011 roku (zmiany zasad głosowania, sposobu liczenia głosów czy wdrożenie jednomandatowych okręgów wyborczych do Senatu), Poncyljusz odparł najpierw:
„nie pamiętam tej sytuacji z 2011 roku. Boję się, że byłem raczej… nie byłem entuzjastą tych rozwiązań”.
- Głosował pan za nimi panie pośle - usłyszał w kontrze od dziennikarza.
- Tak? A… to możliwe. Nie pamiętam w ogóle tych zmian - przyznał, by kilka minut później wypalić: „czy to chodziło o to, że wprowadzono jednomandatowe okręgi wyborcze, których wcześniej nie było? No… to chyba dobrze posłużyło Polsce”.
Parafianie przeszkadzają Poncyljuszowi
Prowadzący nie odpuszczał; dalej próbował usłyszeć, co PO zarzuca propozycji nowych przepisów kodeksu wyborczego.
- W 2011 roku można było dokonać rewolucji, a kosmetycznych zmian w 2023 roku nie można, tak? Nie zmieniono w ogóle zasady liczenia głosów, nie zmieniono okręgów wyborczych… Zmieniono jedynie to, że ludzie nie będą mieli po 15 kilometrów do punktów głosowania - tłumaczył red. Mazurek.
- Tak… że będą wychodzili z mszy prosto do salki parafialnej i oddawali głosy - wypalił Poncyljusz, uznawany za „konserwatywną kotwicę” w PO.
- I panu przeszkadza który element? Oddawanie głosu czy msza? - dopytywał prowadzący.
- Biorąc pod uwagę, co dziś dzieje się w parafiach, jak kształtowane są poglądy parafian… Do tego na prowincji mamy do czynienia tylko z TVP Info, z nachalną propagandą pisowską
- mówił Poncyljusz.
Zmiany w kodeksie wyborczym
W ubiegłym tygodniu Sejm uchwalił nowelizację Kodeksu wyborczego, która m.in zakłada, że wójt gminy wiejskiej lub wiejsko–miejskiej ma zapewniać bezpłatny przewóz pasażerski w postaci transportu publicznego jeżeli w gminie tej "nie funkcjonuje w dniu wyborów publiczny transport zbiorowy lub jeżeli najbliższy przystanek komunikacyjny funkcjonującego transportu zbiorowego oddalony jest o ponad 1,5 km od lokalu wyborczego". Ponadto po zmianach stały obwód do głosowania ma obejmować od 200 mieszkańców (a nie jak obecnie od 500) do 4 tys. mieszkańców. Zmiany te mają prowadzić, zdaniem autorów zmian, do zwiększenie frekwencji w wyborach oraz zwiększyć liczbę lokali wyborczych i ich dostępność.
Nowela wprowadza też zmiany w zasadach dopisywania się do spisu przez wyborców oddających głos za granicą. Obecnie konsul dokonuje wpisu na podstawie osobistego zgłoszenia dokonanego ustnie, pisemnie, telefonicznie, telegraficznie, telefaksem lub w formie elektronicznej. Zgłoszenia można dokonać najpóźniej w 3 dniu przed dniem wyborów. Zgodnie ze zmianami Polacy, którzy chcą głosować za granicą, już nie będą mogli np. telefonicznie dopisać się do listy wyborców. Zgodnie z nowym prawem wniosek wniesiony będzie mógł być tylko na piśmie "utrwalonym w postaci papierowej opatrzonym własnoręcznym podpisem albo przy użyciu usługi elektronicznej udostępnionej" przez ministra spraw zagranicznych lub na adres poczty elektronicznej konsula "jako odwzorowanie cyfrowe wniosku opatrzonego własnoręcznym podpisem". Ponadto zgłoszenie ma być dokonywane najpóźniej w 5, a nie w 3 dniu przed dniem wyborów. Ponadto Polak, który na stałe mieszka za granicą, ale przebywa w Polsce w okresie wyborów, nie będzie już mógł zagłosować na podstawie paszportu, nowy kodeks zlikwidował taką możliwość.