Działania Unii Europejskiej w związku z sytuacją rolnictwa spowodowaną wojną w Ukrainie – o nich od godz. 18 debatują uczestnicy sejmowej komisji, z udziałem unijnego komisarza ds. rolnictwa Janusza Wojciechowskiego. Ten przekazał, że do Polski trafiło w sumie 4,1 mln ton ukraińskiego zboża, z czego ponad 3,3 mln ton zostało w kraju (ponad 700 tys. ton to był tranzyt).
Zawiodła idea korytarzy solidarnościowych, w efekcie czego polski rząd zdecydował się na wprowadzenie zakazu importu. To jeden z tematów komisji sejmowej, choć jedyny dla Michała Kołodziejczaka. Ten w swojej wypowiedzi skupił się – nie na zadaniu merytorycznych pytań – a na politycznej tyradzie.
- Wy nie przewidzieliście skutków decyzji, które podjęliście. Wojna nie jest czymś normalnym, tylko decyzje w trakcie wojny też trzeba umieć podejmować odpowiednie
- grzmiał.
Zarzucał, że „rok temu wszyscy polscy europarlamentarzyści – i PiS-u, i Platformy, i PSL-u, i Lewicy - zagłosowali, żeby znieść cło…” i dodał: „nikt się wtedy nie zastanowił, na jakich warunkach to zrobić”.
Jak na zarzuty odpowiedział komisarz Wojciechowski?
- Właśnie decyzja o zniesieniu ceł i wprowadzeniu wolnego handlu z Ukrainą spowodowała, że Polska eksportuje towary za 10 miliardów euro i ma 4 miliardy euro nadwyżki eksportowej w handlu z Ukrainą
– odparł.
Kołodziejczak wszedł w słowo: „nie Polska, tylko jakieś wielkie polskie firmy, które na tym zarabiają! Nie Polska, niech pan nie gada…”.
I dalej Wojciechowski: „ponieważ gospodarka na tym korzysta, a rolnicy na tym tracą, to godne, słuszne i sprawiedliwe jest pomaganie rolnikom w tej sytuacji. Podzielenie się tym, na czym korzysta gospodarka”.