Wczoraj w Brukseli mieliśmy posiedzenie komisji ds. Pegasusa, której jestem członkiem koordynatorem z ramienia Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Bartosz Arłukowicz był bardzo zawiedziony. Mieliśmy wymianę poglądów z komisarzem Reynersem i tak naprawdę Bartosz Arłukowicz był oburzony tym, że usłyszał od komisarza, że Polska bardzo szybko odpowiedziała ws. Pegasusa a inne kraje jeszcze nie odpowiedziały
- mówił Dominik Tarczyński w programie "#Jedziemy".
Europoseł PiS uważa, że KE patrzy "trzeźwiej" na sprawę praworządności, ale "opozycja nie jest w stanie się z tym pogodzić".
To było dosyć żenujące, kiedy widziałem niezadowolenie polskich posłów opozycyjnych, z tego, że KE nie ma już właściwie żadnych zasadniczych zarzutów do Polski. Nie jestem więc zdziwiony, że oni będą napędzać, naciskać Komisję, aby ta jednak zmieniła zdanie, bo może jednak przewodnicząca nie przyjedzie do Polski, może jednak nie podpisze KPO, może te 150 mld nie trafi do Polaków, może jednak Polacy nie będą zadowoleni i Platforma przejmie władzę, bo pieniędzy nie będzie. Żenujące, antypolskie, szkodliwe
- podkreślił Tarczyński.
Jak dodał polityk, wśród europosłów z innych krajów Unii Europejskiej widać pewne zażenowanie postawą polskiej opozycji, która na siłę stara się wybijać kwestie praworządności.
To nie jest tak, że w innych krajach opozycja zachowuje się tak samo. To jest po prostu żenujące. Na sali plenarnej widać, jak europosłowie reagują na zachowanie polskich posłów. Widzę pewnego rodzaju zniecierpliwienie, zażenowanie. Najnormalniej wspólnota europejska musi się rozwijać i problem polskiej opozycji, nieudaczników, którzy już siedmiokrotnie przegrali, nie może być głównym punktem problemów całej Unii Europejskiej
- dodał polityk.