Rosjanie w marcu 2011 roku skierowali do polskiego rządu żądanie dotyczące przekazania dokumentów dotyczących katastrofy polskiego samolotu wojskowego CASA z 23 stycznia 2008 r. - wynika z opublikowanego przez dr. hab. Sławomira Cenckiewicza artykułu na łamach portalu i.pl. Autor opublikował również treść szeregu dokumentów podpisanych przez członków rządu Donalda Tuska, w których jest mowa o takiej ewentualności. Rosjanie skierowali taki wniosek mimo tego, iż nie realizowali zdecydowanej większości polskich wniosków śledczych ws. Smoleńska.
- Nie ma takiego momentu, w którym reset polsko-rosyjski w wykonaniu premiera Donalda Tuska miałby jakiekolwiek ograniczenia. Skoro Rosjanie zażądali materiałów dot. wypadku CASY to, czemu im ich nie dać, mimo że są bez związku ze Smoleńskiem - mówił w czwartek wieczorem w TVP Info dr hab. Sławomir Cenckiewicz.
Dziś w rozmowie z Michałem Rachoniem w programie #Jedziemy, wiceszef polskiej dyplomacji, Arkadiusz Mularczyk, ocenił, że po stronie Donalda Tuska i jego rządu nie było woli i chęci dokładnego wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej.
- Te wszystkie decyzje są konsekwencją tego, co wydarzyło się bezpośrednio po katastrofie smoleńskiej, czyli de facto oddania wszelkich procedur Rosji. Donald Tusk, zamiast sprawę umiędzynarodowić, podjąć decyzję, że będzie badana np. przez NATO, powierzył faktycznie jej wyjaśnianie stronie rosyjskiej. Te wszystkie instytucje państwowe, które rzucały tą sprawą jak gorącym kartoflem, miały świadomość, że nie ma stronie rządu Tuska chęci ani woli, żeby tę sprawę gruntownie badać, bo być może wyszłyby bardzo niekorzystne, negatywne informacje na temat samego Tuska czy też jego rządu. Myślę, że to ciąg wydarzeń, ale praprzyczyną były rozmowy Tuska z Putinem bezpośrednio po katastrofie smoleńskiej, brak woli i chęci do mocnego wyjaśnienia katastrofy na forum międzynarodowym i później - wielką obawę instytucji państwowych i także sądów, które bardzo często szły na rękę nie państwu polskiemu, ale stronie rosyjskiej - powiedział Mularczyk.
Michał Rachoń przywołał jeden z listów szefa rosyjskiej dyplomacji, Siergieja Ławrowa, do ówczesnego ministra spraw zagranicznych RP, Radosława Sikorskiego, w którym Rosjanin przekonuje, że "strona rosyjska robi wszystko, by sprawa przekazania wraku Tu-154M została rozwiązana jak najszybciej", a "po zakończeniu śledztwa w sprawie karnej, sprawa może zostać rozpatrzona".
- Rosjanie - Putin i Ławrow - bawili się z Tuskiem i Sikorskim jak z dziećmi. Myślę, że była po stronie Tuska i Sikorskiego pełna świadomość, że oddając śledztwo Rosjanom, nie wyjdą żadne niekorzystne informacje na ich temat, jak ta wizyta była przygotowana, jakie były procedury. Stąd potem ta uległość wobec Putina, Rosji i ta zadziwiająca wola współpracy z Rosją, w sytuacji gdy Rosja napadła na Gruzję, a potem na Ukrainę. Myślę, że to był niepisany układ między nimi
– odpowiedział wiceszef polskiej dyplomacji.
#Jedziemy |💬@arekmularczyk: Donald #Tusk zamiast umiędzynarodowić sprawę katastrofy smoleńskiej, to powierzył jej wyjaśnienie Rosjanom. Instytucje państwowe, które przerzucały się tą sprawą, miały świadomość, że nie ma po stronie rządu Tuska chęci i woli, żeby tę sprawę badać. pic.twitter.com/g6z7xeLFyu
— TOP TVP INFO (@TOPTVPINFO) April 14, 2023
W swoim czwartkowym expose minister spraw zagranicznych RP Zbigniew Rau powiedział, że Polska będzie popierać propozycje wypowiedzenia deklaracji Rosja-NATO z 1997 r. „Jednostronne respektowanie ograniczeń dotyczących rozmieszczania sił bojowych Sojuszu na jego wschodniej flance byłoby odbierane jako słabość i zachęta do dalszej agresji, zagrażając bezpieczeństwu NATO” – oświadczył Rau.
- To oczywiste, biorąc pod uwagę rosyjską agresję, to, co Rosja robi na Ukrainie, zbrodnie wojenne, których się dopuszcza, deklaracje, jeszcze przed wojną, by wycofać NATO z Europy Środkowej-Wschodniej - dzisiaj widzimy, że wszystkie umowy z Rosją nie mają żadnego sensu. Układ, który decydował o relacjach między NATO a Rosją, w naszej ocenie - powinien zostać wypowiedziany. Rosja prowadzi politykę, którą minister Rau określił wczoraj jako imperialną, neoimperialną, gdzie traktuje sąsiednie kraje jako swoje strefy wpływów, gdzie uznaje, że są to jej historyczne regiony i oni ma prawo do decydowania o polityce, gospodarce tych krajów - skomentował Mularczyk.