- Wie pan jak z tą miłością jest… Niektórzy mogą panu wypomnieć miłość do Schrodera - przypomniał red. Bogdan Rymanowski, dyskutując wcześniej o braku gestów wsparcia dla byłego prezydenta Donalda Trumpa.
Miller nie dość, że nie odciął się od byłego kanclerza, zaczął wspominać:
„a ja dalej sobie cenię pana Schroedera. Niech pan posłucha. Ja zaprosiłem Schroedera, żeby przyjechał na rocznicę Powstania Warszawskiego w 2004 roku. Pan wie, jakie to było trudne dla każdego Niemca, nie mówiąc już o kanclerzu Niemiec? Schroeder przyjechał i wygłosił wzruszające przemówienie przed grobami powstańców warszawskich”.
- Czy ja w związku z tym, że on teraz ma jakieś kontakty z Putinem, mam go skreślić? Wymazać to wszystko? – pytał były premier.
- W życiu każdego polityka są dobre i złe momenty, tak? Złym momentem są jego relacje z Putinem? - dopytywał prowadzący.
I tu nie padło słowo krytyki. Miller bronił byłego kanclerza:
„on… zaprzestał działalności politycznej i poszedł w biznes”.
Przypomnijmy: Kierujący niemieckim rządem w latach 1998-2005 Schroeder jest uważany za bliskiego przyjaciela Putina. Przez lata zajmował stanowiska w radach nadzorczych rosyjskich państwowych spółek energetycznych. W maju, trzy miesiące po inwazji Rosji na Ukrainę, Schroeder zrezygnował z zasiadania w radzie nadzorczej rosyjskiego Rosnieftu, odrzucił także nominację na członka rady nadzorczej Gazpromu. Nie odciął się jednak w dalszym ciągu od osoby Putina.
Na forach europejskich wielokrotnie wygłaszał prorosyjskie tezy; nie zaprzestał po wznowieniu agresji rosyjskiej w lutym 2022 roku. W sierpniu ubiegłego roku w wywiadzie dla magazynu "Stern" oraz stacji RTL/ntv Schroeder mówił, że "władze rosyjskie są gotowe do rozmów z Ukrainą". Rosyjskie media propagandowe uważają dalej przedstawiają Schroedera jako „lojalnego wobec swojego przyjaciela, Putina”.