W czasie pobytu w Areszcie Śledczym w Szczecinie, Stanisław Gawłowski nie mógł narzekać na brak kontaktu z bliskimi. Umożliwiał mu to klawisz Łukasz J., który w przeszłości należał do młodzieżówki PO. Usługi byłego strażnika więziennego nie ograniczały się jedynie do kontaktu z rodziną - grypsy polityka trafiały także do kancelarii mec. Romana Giertycha i dyrektora biura posła Sławomira Nitrasa. Nitras jednak odcina się od tych stwierdzeń, zarzucając Radiu Szczecin - opisującemu tę sprawę - kłamstwo.
Zgodnie z wczorajszą zapowiedzią na Twitterze, Tomasz Duklanowski na portalu Radia Szczecin przedstawił dzisiaj dowody na kontakty między Łukaszem J. a dyrektorem biura poselskiego Sławomira Nitrasa.
No to panie @SlawomirNitras, jutro w Radiu Szczecin, pokażemy dowody. Ile było telefonów, smsów i MMS-pomiędzy dyrektorem pana biura poselskiego a klawiszem, który został skazany za przekazywanie grypsów od Gawłowskiego. pic.twitter.com/wq9H1Cl6r7
— Tomasz Duklanowski (@TDuklanowski) January 22, 2023
Duklanowski wskazuje, że o kontaktach obu mężczyzn mowa jest już w akcie oskarżenia.
"Łukasz J. kontaktował się z Krzysztofem Janickim. Przedstawił się Krzysztofowi Janickiemu z imienia i nazwiska oraz z miejsca pracy i wskazał, że chciałby spotkać się z posłem na Sejm RP - Sławomirem Nitrasem. (...) W konsekwencji doszło do kilku rozmów pomiędzy Łukaszem J. a Krzysztofem Janickim"
- brzmi fragment aktu przytoczony przez Radio Szczecin. Duklanowski dodaje, że kontakty między dyrektorem biura poselskiego a strażnikiem "potwierdza analiza kryminalistyczna".
Dalej redaktor naczelny Radia Szczecin wskazuje, że "cztery dni przed zatrzymaniem Stanisława Gawłowskiego z numeru telefonu komórkowego należącego do Krzysztofa Janickiego - dyrektora biura poselskiego Sławomira Nitrasa - wysłano pięć SMS-ów do Łukasza J. Do próby połączenia telefonicznego doszło jeszcze dwa dni przed zatrzymaniem Gawłowskiego i dwukrotnie w dniu zatrzymania (13 kwietnia 2018 r.)'".
17 kwietnia Łukasz J. dzwonił do szefa biura Nitrasa, następnie ten oddzwonił, a dzień później - strażnik otrzymał sześć SMS-ów z numeru szefa biura poselskiego.
"Po otrzymaniu wiadomości, strażnik przeprowadził w celi rozmowę ze Stanisławem Gawłowskim - wynika z akt sprawy. Po spotkaniu wysłał dwa SMS-y i jednego MMS-a do dyrektora biura Nitrasa"
- pisze Radio Szczecin.
Nitras - jak pisze Radio Szczecin - podczas przesłuchania w prokuraturze miał przyznać, że "do jego biura zwracała się osoba z prośbą o kontakt z nim, powołując się na kontakt z panem Gawłowskim". Nitras miał zlecić szefowi biura "grzeczne trzymanie tej osoby z daleka od siebie i niedoprowadzenie do kontaktu". Do posła PO miały dotrzeć także informacje, że Łukasz J. próbował kontaktować się również z innymi politykami.
Gawłowski nie ukrywał, że miał kontakt z Łukaszem J. - który w przeszłości był działaczem młodzieżówki PO - ale "jedynie w sprawach wymiany pościeli i ręczników".
Na początku stycznia Sąd Okręgowy w Szczecinie uznał Łukasza J. za winnego przekazywania informacji osadzonemu.
🗨️@TDuklanowski: Poseł Nitras jest tak wiarygodny jak Senator Gawłowski#wieszwięcej #Jedziemy pic.twitter.com/zohpF2nwOo
— tvp.info 🇵🇱 (@tvp_info) January 23, 2023