Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Lisiewicz: Ojej, pan „Gott mi uns” grozi procesem! „Wydaje się, że grafik powiększył cień pod nosem Tuska”

„Wydaje się, że grafik powiększył cień pod nosem Tuska, który na fotomontażu wygląda jak charakterystyczny zarost Adolfa Hitlera” – te słowa redaktora Patryka Michalskiego z portalu Wirtualna Polska przejdą do historii polskiego dziennikarstwa. Od czasów szwejkowych much, co srały na portret Najjaśniejszego Pana, nie było bardziej lizusowskiej wypowiedzi wobec polityka. Do tego zdaniem wp.pl nasz grafik „dokleił głowę byłego premiera do ciała z wyciągniętą ręką i zaciśniętą pięścią w geście, którym posługiwał się chociażby neonazista Andres Breivik”. No jasne, a oprócz Brevika miliony uczestników przeróżnych manifestacji, koncertów rockowych oraz meczów piłkarskich. Po co ktoś wypisuje takie głupoty, jak rozumiem, po jakimś kontakcie z prawnikami Tuska? Ano dlatego, że z okładki z pruskim, XVIII-wiecznym hasłem „Gott mi uns” nie da się za cholerę wysnuć wniosku, iż przypisujemy Tuskowi bycie nowym Hitlerem. Nie, zarzucamy mu zupełnie inne rzeczy, owszem, bardzo negatywne. I to je przemilczeć wolą pałające świętym gniewem media – pisze dla portalu Niezależna.pl Piotr Lisiewicz, autor tekstu „Gott mit uns, czyli były demokrata Tusk”, w najnowszym tygodniku "Gazeta Polska".

Gdy kładliśmy się spać w nocy z soboty na niedzielę, po pracowitym zamykaniu numeru, w najśmielszych snach nie przyszłoby nam do głowy, że ktoś analizować będzie cień pod nosem byłego „króla Europy” na naszej okładce. Gdy po raz pierwszy pojawiła się ona na portalu Niezależna.pl, żaden z komentujących internautów nie wpadł na pomysł, że pod przedsionkiem nosa i zastawką nosową Tuska (tak fachowo nazywają się te miejsca) może znajdować się jakiś złowrogi cień.

Wpadł na to Wojciech Szacki z byłego organu KC PZPR mieszczącego się w Pałacu Kultury (nigdy zbyt wiele powtarzania tej frazy), czyli tygodnika „Polityka”, który płonąc z oburzenia napisał pod naszym adresem „Szmaciarze”. Dalej owa szmata do wycierania podłogi (zakład, redaktorze, że umiem lepiej bluzgać?) napisała, że nasza gazeta „dorabia liderowi PO wąsik a la Hitler. Obrzydlistwo”. Ponieważ nikt tego nie zauważył, Szacki dał zdjęcie w wersji powiększonej, ale jak widać nie przekonał nawet Patryka Michalskiego, bo ten po przeczytaniu wpisu Szackiego napisał tylko ostrożnie: „Wydaje się, że grafik powiększył…”.

Mój tekst mówił o absurdalnych słowach Tuska „Wierzysz w Boga, nie głosujesz na PiS”. Jak napisałem, „to odpowiednik pruskiego >>Gott mit uns<<, obecnego na klamrach niemieckich pasów. Padły, gdy polski rząd wspiera Ukrainę w walce pod innym starym hasłem >>W imię Boga za naszą i waszą wolność<<. Patriarcha Cyryl i Tusk głoszą, że najwyższe dobro nie jest po stronie tych, co niosą sztandar wolności, a po stronie tyranii”.

Bo dokładnie po stronie tyranii Putina stoi dziś państwo niemieckie. A wygrana opozycji w Polsce byłaby nieuchronnie powrotem do władzy układu niemiecko-rosyjskiego. Jak bardzo nie chciałby tego – szczerze w to wierzę – elektorat opozycyjnych partii.

Ktoś powie, że może i "Gazeta Polska" nie przypisywała Tuskowi bycia hitlerowcem, no ale wiedzieliśmy, iż tak może zinterpretować to hasło część Czytelników. Patryk Michalski stwierdza, że to hasło, „które jednoznacznie kojarzy się z hitlerowcami”.

Taki zarzut mógłby być trochę zasadny, gdybyśmy puścili taką aluzję i nie wytłumaczyli, o co nam chodzi. Ale ja to w owym artykule dokładnie tłumaczę i Czytelnik bardzo szczegółowo dowiaduje się, jaki owo hasło ma rodowód.

Objaśniam to następująco (długi cytat):

„>>Gott mit uns<< Tuska jest więc na antypodach wszystkiego, co polskie. Wyrasta z pruskiego ducha. Przypomnijmy, że to dewiza Orderu Łabędzia, przyjęta w roku 1701 jako dewiza państwowa Królestwa Prus. Przy swej proklamacji na >>króla w Prusach<< Fryderyk I Pruski uznał te słowa za dewizę nowego królestwa. Pojawiały się one na sztandarach wojskowych, pruskich orderach i detalach umundurowania armii pruskiej i niemieckiej, takich jak wspomniane klamry żołnierskich pasów. Hasło było obecnej w siłach zbrojnych Cesarstwa Niemieckiego, Reichswehry w Republice Weimarskiej, a wreszcie w Wehrmachcie w III Rzeszy. Z powodu ateizmu porzuciła je armia NRD, skądinąd nie odrzucająca innych pruskich tradycji. Po 1945 dewiza ta znikła z armii RFN, ale w policji była obecna do lat 70. Ale do dziś widnieje ono dumnie na Pomniku Bitwy Narodów w Lipsku, najwyższej budowli pomnikowej Europy, upamiętniającej największą bitwę okresu napoleońskiego, tę w której walcząc z Niemcami zginął książę Józef Poniatowski”.

No więc jasne jest, że nie chcę przekonać Czytelnika, że Tusk jest hitlerowcem, skoro piszę, że używała tego hasła np. policja w RFN. Proste? Nie wiem, co może starać się wymyślić w tej sprawie jakaś „papuga” Tuska (zapewne nie pajacowaty Roman Giertych, bo ten raczej trzyma się z daleka od Polski), ale prawda wygląda tak, jak napisałem.

W każdym razie obecny kodeks karny nie przewiduje możliwości wywiezienia nas za karę na roboty Niemiec, więc nie jest źle. Nawet pan „Gott mit uns” nie może tego zażądać!

PS. Szmata do podłogi Wojciech Szacki napisała o moim artykule, że opublikowała go gazeta „hojnie wspierana przez spółki skarbu państwa”. Zapewne gdybyśmy z Szackim podjęli tu licytację, które tytuły prasowe były w czasie trwania III RP hojniej wspierane z owych spółek, te, w których pracowałem ja, czy też on, nie wygrałbym tej licytacji. Natomiast pozwolę sobie zauważyć, że mój stosunek do Donalda Tuska był równie serdeczny w czasach, w których moja gazeta miała mniej i kiedy miała więcej owych reklam. Można to sprawdzić w czytelni. No więc argument nietrafiony.

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane