Michał Rachoń ujawnił dziś w programie "#Jedziemy", że 12 lat temu, w 2010 r., gdy świat był świeżo po inwazji Rosji na Gruzję, a Polska - tuż po katastrofie smoleńskiej, w naradzie polskich ambasadorów - na spotkaniu, gdzie ustala się sposób prowadzenia polityki zagranicznej - wziął udział, na zaproszenie MSZ kierowanego przez Radosława Sikorskiego, szef rosyjskiej dyplomacji, Siergiej Ławrow.
Jak podkreślił Rachoń, w przemówieniu Sikorskiego w MGiMO znalazła się kwestia "normalizacji stosunków polsko-rosyjskich na gruncie interesów niemieckich", "zaklęć" o wpływie katastrofy smoleńskiej na porozumienie polsko-rosyjskie. Jak przyznał Michał Rachoń, Radosław Sikorski zakończył swoje wystąpienie w czołobitnym tonie.
- Panie ministrze, drogi Siergieju! My, Polacy, chcemy Rosję pojmować rozumem, staramy się być świadomi tych uwikłań i trudności, w których wyraża się spięcie między logiką dotychczasowego rozwoju historycznego Rosji a jej ambicjami modernizacyjnymi. Mogę więc zapewnić naszych rosyjskich przyjaciół, że na drodze usiłowań modernizacyjnych i proeuropejskich, Rosja może liczyć na Polskę
- mówił Sikorski.
Rachoń przyznaje, że o ile wystąpienie byłego szefa polskiej dyplomacji może szokować, o tyle jeszcze bardziej szokujące są dokumenty przygotowane w MSZ.
W programie "Minęła 20" sprawę tą komentował były minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski.
Dokument z którego dowiadujemy się, że głównym celem przyjazdu i spotkania wszystkich polskich ambasadorów w 2010 roku z Siergiejem Ławrowem, było to, żeby wszyscy polscy szefowie placówek dyplomatycznych na świecie zapoznali się z rosyjską wizją naszych dwustronnych stosunków, to jest coś niebywałego. Jak pan na to patrzy?
- pytał europosła Michał Rachoń.
#Minęła20 |💬@WaszczykowskiW u @michalrachon: W 2008 roku nastąpiło poważne odejście od polskiej polityki zagranicznej i podmiotowej, którą promował śp. L. #Kaczyński. Nowy rząd Platformy uznał, że jak weszliśmy do #UE i #NATO, to nikt na nas nie będzie czyhać. pic.twitter.com/gVLp7QZaVJ
— TOP TVP INFO (@TOPTVPINFO) July 4, 2022
Byłem zaskoczony wtedy i rozstałem się z tym rządem w 2008 roku, bo w 2008 roku nastąpiło poważne odejście od polskiej polityki zagranicznej, od polityki podmiotowej, którą lansował śp. prezydent Lech Kaczyński, do 2007 r. premier Jarosław Kaczyński. Nowy rząd PO uznał, że weszliśmy do NATO, weszliśmy do Unii, zrewidowaliśmy nasze strategiczne cele, nikt na nas nie czyha, nikt nam nie zagraża, wystarczy być i płynąć w głównym nurcie europejskim, wyznaczanym oczywiście przez Berlin. A żeby stać się bliskim sojusznikiem Niemiec, trzeba było wnieść jakieś wiano. I tym wianem miała być pewna współpraca z Rosją. Wyciszenie wszelkich naszych sporów i żądań z Rosją. Stąd już w 2008 roku zaczęła się polityka resetu, na długo przed Obamą, za czasów jeszcze prezydenta Busha
- mówił Waszczykowski.
Jak dodał, żeby przypodobać się Niemcom należało wykonać pewne gesty.
Antyamerykańskie, a proniemieckie, w tym kontekście było wypowiedzenie tarczy antyrakietowej. 4 lipca, w największe święto amerykańskie, premier Tusk odpowiedział, że tarcza nie wnosi niczego do bezpieczeństwa Polski. Potem, żeby uwiarygodnić współpracę z Rosją, oczywiście Rosja zażądała pewnych dowodów przyjaźni, uległości, stąd zaczęły się naciski, aby wpuścić Rosję w polską petrochemię, polski gaz, aby współpracowały biura bezpieczeństwa narodowego a nawet państwowe komisje wyborcze
- ujawnił były szef MSZ.
Tu nie chodziło tylko o to, żeby taniej coś zarobić, tu chodziło o to, żeby pokazać Niemcom i Rosjanom dowody naszego podporządkowania, żeby w Europie zaistnieć jako niemiecki sojusznik
- podkreślił.