- Jeżeli prokuratura by mnie o coś oskarżyła i przygotowała akt oskarżenia, powinienem stanąć przed sądem czy powiedzieć, że to pisowska prokuratura i sobie tego nie życzę? - pytał red. Robert Mazurek wiceszefa klubu Koalicja Obywatelska Marka Sowę.
Ten przekonywał, że jeśli oskarżenie trafia do sądu, „każdy powinien przed nim stanąć”.
Tutaj prowadzący zaznaczył, że jednak nie każdy. Nawiązał tym samym do sytuacji marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego.
- Pan marszałek Grodzki wobec wszystkich osób, które go oskarżały, podejmował kroki prawne - drążył dalej Sowa, wyraźnie nie czując się komfortowo.
Dalej przekonywał, że jest część osób, „wobec których procedura jest nieco dłuższa”.
- Tu nie ma żadnej dłuższej procedury! Wy mówicie po prostu: „nie pozwolimy postawić naszego kolegi przed sądem” - zżymał się Mazurek.
Dalej Sowa postawił na… braki formalne. - Jest wiele takich dokumentów, które nie spełniają wymogów formalnych... No to nie są przedkładane pod obrady parlamentu - drążył.
I Mazurek zaraz prostował:
„wymogi formalne zostały spełnione”.
- To jest bardzo proste pytanie do pana, Marka Sowy: czy Tomasz Grodzki powinien w tej sprawie sam się zrzec immunitetu? - dopytywał prowadzący.
- Nie mam żadnych wątpliwości, że w normalnej sytuacji pewnie by pan marszałek Grodzki tak zrobił. Mamy jednak do czynienia z prokuraturą wyjątkowo upolitycznioną…
- mówił Sowa.
Wątek marszałka Grodzkiego od 14:30: