Ursula von der Leyen przybyła do Polski w zeszłym tygodniu i po spotkaniu z prezydentem i premierem zakomunikowała, że polski Krajowy Plan Odbudowy został zaakceptowany. Jak zaznaczała polityk - warunków, które muszą być spełnione, aby odblokować środki dla Polski, jest wiele.
Dziś mają być głosowane w Sejmie poprawki Senatu dotyczące nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym. Wprowadzenie zmian w sądownictwie należy do grona tzw. kamieni milowych, które Polska musi spełnić, by uzyskać środki z KPO. Adam Bodnar, były Rzecznik Praw Obywatelskich, został dziś zapytany o tę sprawę w TVN24. Jego zdaniem ta ustawa "jest nie do zaakceptowania".
"Ona tylko pudruje rzeczywistość, a niczego rzeczywiście nie zmienia. Nie jest to wypełnienie żadnych kamieni milowych"
- powiedział Bodnar.
"Główny problem nie polega na tym, co jest na końcu przewodu pokarmowego, czyli na Izbie Dyscyplinarnej, tylko na tym, co jest na początku, a na początku jest problem z Krajową Radą Sądownictwa i z systemem powoływania pierwszego składu tej nowej Krajowej Rady Sądownictwa i teraz drugiego składu. Krajowa Rada Sądownictwa nie jest powoływana przez sędziów spośród siebie, tylko jest powoływana przez polityków i to politycy mają bezpośredni wpływ na nią"
- przekonywał.
Zdaniem Bodnara von der Leyen "pospieszyła się" z akceptacją polskiego KPO, a jej przyjazd do Polski był błędem.
Warto przypomnieć, że system powoływania sędziów w Polsce jest zbliżony do tego, który obowiązuje w Hiszpanii. Nie przeszkadza to jednak polskiej opozycji w głoszeniu teorii mówiących o "upolitycznieniu" systemu sądownictwa w naszym kraju.