Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polityka

Nawrocki - nowe pokolenie wchodzi do gry. Po stronie niepodległości

Młody prezydent Karol Nawrocki zdecydowanie wygrał wybory wśród najmłodszego elektoratu. Wygrał kampanię w nowych mediach, czasem irytująco popkulturową, zdobywając poparcie wyborców niedostępnych dotąd dla PiS. Najważniejsza informacja, jaką uzyskaliśmy w tej kampanii, brzmi: młodzież chce wziąć udział w polskiej sztafecie pokoleń, życzy sobie niepodległości, trwania Polski i jej siły, co nie dla wszystkich było wcześniej oczywiste. I o nią zabiegać ma od pierwszych dni, przywitana przez ogromne tłumy na ulicach Warszawy, prezydentura Nawrockiego - pisze w najnowszym numerze "Gazeta Polska".

Jak kandydat prawicy, jeszcze młodszy w chwili wyboru od Andrzeja Dudy, zdołał pociągnąć za sobą pokolenie wychowane w internecie? W jaki sposób prezes IPN, instytucji zajmującej się historią, stał się idolem fanów Fame MMA i stand-upu? Kampania pokazała, że młodzi odrzucili narzucane im ideologie. Ogromną popularność zdobyło wśród nich powiedzenie, „że lepiej już zagłosować na prezydenta, który jak będzie trzeba, to da w mordę, niż na takiego, co chodzi na parady równości”. To właśnie autentyczność i „uliczny rodowód” Nawrockiego, który nie udawał kogoś, kim nie jest, okazały się kluczem do sukcesu. Był naturalny, podczas gdy jego rywal, Rafał Trzaskowski, po wywiadzie u youtubera Winiego stał się symbolem wizerunkowej katastrofy.

Reklama

Zwycięstwo Nawrockiego to jednak coś więcej niż tylko wygrana bitwa w popkulturze. To historia o symbolicznym domknięciu polskiej historii najnowszej.

Autor Piotr Lisiewicz stawia tezę, że ruch kibicowski, w tym jego chuligańska odsłona z lat 90., został w ogromnym stopniu stworzony przez „dzieci robotników z Sierpnia ‘80”. Zepchnięci na margines po transformacji ustrojowej, znaleźli bunt w rapie i stadionowych zadymach. Z czasem jednak ten bunt dojrzewał, nasycając się polską historią, a kibice od „wyczynów angielskich chuliganów stadionowych, dochodzili do odkrycia, że Polacy mieli o wiele bardziej hardcorowych bohaterów, czyli Żołnierzy Wyklętych”. Sam Nawrocki, jako „przedstawiciel kibicowskich elit”, odegrał w tej przemianie istotną rolę.

W 2025 roku, jak pisze Piotr Lisiewicz, stało się coś, co dla wielu było nie do pomyślenia: „polski kibol, fan rapu Kękę i Peji, syn robotnika Stoczni Gdańskiej został prezydentem Rzeczypospolitej”. Kandydatura Nawrockiego na dobre skleiła prawicę ze światem ulicy, który poszedł za nim, choć wcześniej nie poparłby PiS. Jak dokładnie przebiegał ten proces? Co oznacza ten niezwykle silny mandat „do walki o polskie sprawy”? O kulisach historycznego zwycięstwa i socjologicznej analizie buntu, który wyniósł Karola Nawrockiego na najwyższy urząd w państwie, przeczytasz w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”

Źródło: Gazeta Polska
Reklama