Prezydent Karol Nawrocki w lutym po raz drugi zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów, która wprowadzała środki nadzorcze mające na celu przeciwdziałanie naruszeniom, m.in. umożliwiała Komisji Nadzoru Finansowego wstrzymanie oferty publicznej kryptowalut. Wcześniej ustawa o niemal identycznej treści została zawetowana przez prezydenta w grudniu ub.r. Sejm nie zdołał wówczas odrzucić weta. Zawetowana w lutym ustawa różniła się od tej wcześniejszej jedynie wysokością maksymalnej stawki opłaty za nadzór.
Premier Donald Tusk podczas dzisiejszego posiedzenia Rady Ministrów ogłosił, że rząd znów rozpocznie prace nad ustawą w bardzo podobnym kształcie.
Chciałbym Państwa poinformować, że postanowiliśmy z odpowiednimi ministrami wrócić jak najszybciej do ustawowego rozwiązania problemu kontroli państwa nad rynkiem kryptowalut. Mówię o tym dzisiaj dlatego, ponieważ wszystkie karty są już na stole. Nikt nie może, także pan prezydent, liderzy PiS-u, nie mogą już dłużej udawać głupich. Przepraszam za to mocne słowo, ale w tej chwili to już nie są tajne notatki
– oznajmił.
Następnie mówił, iż "wszystkie fakty, także dzięki dziennikarskim śledztwom, nie tylko dzięki pracy instytucji, są już na stole".
A więc po pierwsze mieliśmy do czynienia z firmą, której źródła są wyjątkowo ciemne. To jest tak zwana „bratwa”, mafia rosyjska i jej pieniądze zaangażowane w zorganizowanie giełdy kryptowalut Zonda Crypto. To jest porwanie lub zabójstwo, bo ta sprawa do dzisiaj nie jest ostatecznie wyjaśniona założyciela i pierwszego właściciela. To jest sprawa finansowania przez tę giełdę kryptowalut rozmaitych kampanii związanych z PiS-em, organizowanie, finansowanie, patronowanie politycznym imprezom w trakcie kampanii prezydenckiej na rzecz prezydenta Nawrockiego
– przekonywał Tusk.
Szef rządu oznajmił też, że Zonda Crypto rzekomo "bezpośrednio finansowała polityków prawicy, w tym byłego ministra Ziobro, za którego czasów, kiedy był prokuratorem generalnym, ta giełda rozhulała się na dobre, mimo że prokuratura dobrze wiedziała, jaka jest geneza tej firmy".
To w końcu były skuteczne, niestety, działania PiS-u, Konfederacji i prezydenta Nawrockiego, aby zablokować dwukrotnie regulacje dotyczące tego rynku. Regulacje, które oczywiście nie zbawią świata, nie uratują wszystkich oszczędności ludzi. My sobie dobrze z tego zdajemy sprawę. Ale mogą dać narzędzia państwu polskiemu, zanim wkroczy prokuratura, zanim wkroczą służby specjalne, ale takie narzędzia, które pozwolą ostrzegać publicznie wszystkich, którzy chcą inwestować w różne tego typu przedsięwzięcia
– mówił dalej Tusk.
Szef rządu oświadczył, że "dlatego postanowiliśmy wrócić z tym projektem i to w trybie natychmiastowym".
Jeszcze w tym tygodniu do Sejmu skierujemy projekt. Jedyną zmianę, jaką będę proponował w tym projekcie, to jeszcze wyraźniejsze zaostrzenie kar dla tych, którzy wykorzystując marzenia ludzi, czasami naiwność ludzi, czasami brak wiedzy, oszukują ich i narażają też państwo polskie, nasze bezpieczeństwo na szwank, a oszukują tych ludzi, którzy chcą zainwestować swoje oszczędności. I to jest mój apel ostatni, bo nie wiem, jakie argumenty jeszcze mogłyby dotrzeć do prezydenta Nawrockiego, prezesa Kaczyńskiego, panów Mentzena czy Bosaka
– grzmiał.
W opinii Tuska "niczego już tutaj więcej wiedzieć nie trzeba".
Mamy do czynienia z największą aferą ostatnich nie lat, ale dekad. Aferą, w którą wplątani bezpośrednio są były i aktualny prezydent i prawicowe partie opozycji, bezpośrednio finansowani politycy z tej opozycji. Macie ostatnią szansę, żeby pokazać, że coś do was dotarło i że wspólnie z rządem będziecie chcieli zablokować na przyszłość działania tego typu gangsterki. Liczę na opamiętanie
– zwrócił się do opozycji Tusk.