Przypomnijmy, że w trakcie kampanii wyborczej przed wyborami prezydenckimi 2025 kandydat na prezydenta RP, a obecnie prezydent-elekt Karol Nawrocki był atakowany po publikacjach Onetu ws. tzw. "kawalerki pana Jerzego". Chodziło o mieszkanie, jakie Nawrocki nabył od Jerzego Ż., jakiemu wcześniej przez wiele lat pomagał. Zdaniem Nawrockiego nabycie przez niego kawalerki w Gdańsku "dokonało się w pełni zgodnie z prawem".
Mimo to, Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Śródmieście wszczęła dochodzenie w sprawie przejęcia mieszkania Jerzego Ż. I szybko podjęła decyzję o tym, że część z tych zarzutów jest kompletnie absurdalna.
W większości wątków ze śledztwa dotyczącego "kawalerki" prokuratura wydała już decyzję, odmawiając wszczęcia śledztwa.
To aż siedem wątków z prowadzonego postępowania - śledczy stwierdzili, że nie doszło do narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez niewywiązywanie się z opieki. Nie było też doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem Miasta Gdańsk. Wyłudzenie poświadczenia nieprawdy i złożenie fałszywych oświadczeń w aktach notarialnych? Bzdura! W tym wątku śledczy również odmówili prowadzenia postępowania.
Postępowanie trwa, ale zostało już okrojone z najpoważniejszych "zarzutów", co wiele mówi o całej sprawie.
Przypomnijmy, że Onet, który teraz poinformował o odmowie wszczęcia śledztwa w siedmiu wątkach, powoływał się w swoich publikacjach na Annę Kanigowską, która okazała się... osobą karaną za oszustwa.
Anna Kanigowska, "opiekunka" Jerzego Ż. i informatorka Onet.pl, ma za sobą kilka, a nie jeden wyrok skazujący. Za oszustwa i posługiwanie się sfałszowanymi dokumentami. Co więcej, wyroki jednak nie uległy – o czym właśnie poinformował nas sąd w Gdańsku – zatarciu. W świetle prawa - jest ona osobą karaną. W konsekwencji popełnionych przestępstw - jak ustaliliśmy - odbywała karę pozbawienia wolności.
– pisaliśmy na Niezalezna.pl.