Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polityka

MSZ zrobiło wytyczne dla prezydenta na spotkanie z Trumpem. W sieci zawrzało, a to raptem... półtorej strony

Ministerstwo spraw zagranicznych przygotowało wytyczne dla prezydenta Karola Nawrockiego na temat tego "co mówić, czego nie mówić" podczas spotkania z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Oświadczenie szefa resortu dyplomacji Radosława Sikorskiego na ten temat wywołało burzę w sieci. Były wiceszef MSZ Paweł Jabłoński zauważa jednak, że takie wytyczne to nie do końca głupi pomysł. Tyle że ktoś musiałby je przygotować właśnie wicepremierowi.

3 września Karol Nawrocki spotka się w Waszyngtonie z Donaldem Trumpem. Będzie to jego pierwsza wizyta zagraniczna jako prezydenta. 

Reklama
"Prezydent Trump nie spotyka się jeden na jeden z wieloma przywódcami. Zaproszenie prezydenta Polski niecały miesiąc po tym, jak został zaprzysiężony, moim zdaniem mówi bardzo przekonująco o tym, jak ważny jest prezydent Nawrocki i jak ważna jest Polska dla Stanów Zjednoczonych"

– oceniła w ubiegły wtorek na antenie TV Republika była ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher.

Wytyczne od rządu

Wokół wizyty Nawrockiego w USA trwa gorąca dyskusja. Głównie dlatego, iż rządzący upierają się, że to nie prezydent prowadzi politykę międzynarodową, a rząd. W środę minister spraw zagranicznych poinformował, iż dla Nawrockiego przygotowano... wytyczne, które mówią o tym, jak ma rozmawiać z Trumpem.

"Prezydent jest głową państwa i najwyższym reprezentantem Polski, a więc reprezentuje politykę zagraniczną uchwalaną i prowadzoną przez rząd. W tym duchu Rada Ministrów uchwaliła stanowisko RM na nadchodzącą wizytę pana prezydenta w Stanach Zjednoczonych, która daje jasną wykładnię, co mówić, czego nie mówić"

– powiedział Radosław Sikorski na konferencji prasowej po Radzie Gabinetowej.

"Głupie? Głupie. Ale w sumie..."

Cytat z Sikorskiego został opublikowany w mediach społecznościowych podległego mu resortu i natychmiast wywołał lawinę krytyki. Komentujący zwracają uwagę, że tego typu język jest daleki od dyplomacji, a sam komunikat skierowany jest wyłącznie do najbardziej zagorzałego elektoratu rządzących i ma na celu pokazanie rzekomej wyższości nad prezydentem.

Komunikat ministerstwa skomentował także m.in. były wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński. Polityk Prawa i Sprawiedliwości wskazał, że takie wytyczne przydałby się bardziej właśnie Sikorskiemu. Przypomniał jak minister "dziękował" Stanom Zjednoczonym za wysadzenie gazociągu Nord Stream, co zostało później wykorzystane przez rosyjską propagandę a nawet przedstawiciela Rosji w ONZ.  

"Głupie? Głupie. Ale w sumie... przydałaby się taka uchwała wobec samego ministra Sikorskiego: co ma mówić – a ZWŁASZCZA czego nie mówić"

– stwierdził Jabłoński.

Co przygotował rząd?

O piśmie z MSZ mówił w środę szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. Stało się to na konferencji prasowej zaraz po Radzie Gabinetowej. Jak przekazał, wówczas nie zapoznał się z treścią dokumentu, ale podkreślił, że jego treść zmieściła się na... półtorej strony A4.

"Półtorej strony A4 jak na całodniową wizytę w Waszyngtonie, to nie wydaje się, aby rząd miał bardzo dużo do powiedzenia"

– oznajmił.

Dodał, że prezydent „jako najwyższy reprezentant Polski doskonale wie, co jest w interesie Polski planowane w rozmowach polsko-amerykańskich”. Ocenił też, że „u niektórych polityków prym wiedzie emocja polityczna i chęć częściowego sypania piachu w tryby”, ale - dodał - „jest też wielu ekspertów, wielu dobrych ludzi pracujących w urzędach, którzy liczą na to”, że wizyta prezydenta w Waszyngtonie okaże się sukcesem.

Źródło: niezalezna.pl
Reklama