Mieszkańcy chcą odwołania prezydenta Krakowa z KO
Wczoraj do krakowskiej Delegatury Krajowego Biura Wyborczego oraz do Urzędu Miasta Krakowa wpłynęło zgłoszenie od grupy obywateli o planie przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa, Aleksandra Miszalskiego, oraz Rady Miasta Krakowa. Pod dokumentem podpisało się 21 osób, w tym artyści, lokalni przedsiębiorcy oraz prawnicy.
Inicjatorzy referendum zarzucają prezydentowi m.in. nadmierne zadłużenie miasta, nepotyzm, przeprowadzenie nieprofesjonalnego audytu w urzędzie po objęciu władzy po Jacku Majchrowskim, niespełnienie wyborczych obietnic oraz pełnienie urzędu w sposób, który ich zdaniem jest niegodny.
Szczegóły w tekście: Zadłużenie miasta, kolesiostwo, brak profesjonalizmu... W Krakowie chcą odwołać prezydenta z PO
Politycy PiS: Przyłączamy się do inicjatywy referendalnej
Politycy PiS zorganizowali dziś konferencję prasową, na której odnieśli się do tej społecznej inicjatywy.
Wczoraj strona społeczna złożyła wniosek związany z inicjatywą referendalną w sprawie odwołania prezydenta Krakowa. Komitet negatywnie ocenia brak jakiejkolwiek wizji i pomysłu na rozwój miasta, realizacji obietnic kampanijnych oraz realnego rozwoju Krakowa. Dlaczego tak się dzieje? Jedną z odpowiedzi jest sposób przyjmowania osób do urzędu - często według klucza partyjnego, bez kwalifikacji i kompetencji, po różnych układach
– powiedział Rafał Bochenek.
Polityk przypomniał, że "organizowane są fasadowe konkursy: odrzucani są kompetentni kandydaci, a przyjmowani ci, którzy pokazywali się publicznie z politykami PO". W jego opinii "dziś w Krakowie nie ma żadnych inwestycji, miasto przestało się rozwijać i jest wręcz zwijane".
Jako przedstawiciele PiS chcemy powiedzieć jasno: przyłączymy się do tej inicjatywy referendalnej i pomożemy w procesie zbierania podpisów
– zadeklarował.
Posłanka Małgorzata Wassermann zwróciła uwagę na fakt, iż "w Krakowie wzrosły tylko zakazy i nakazy, za wszystko płacimy więcej - w zamian dostajemy utratę powagi naszego miasta".
Mamy prezydenta, który nie kojarzy nam się z żadną poważną decyzją ani inwestycją. Nie spodziewaliśmy się, że ta prezydentura będzie aż tak dramatycznie słaba. Mamy prezydenta skaczącego po dachach i śpiewającego. A w zamian nie mamy nic: nie mamy inwestycji ani ograniczenia długu w mieście. Mamy za to ogromny wysyp kolesiostwa w miejskich spółkach
– wymieniała.
Dodała też, że "w obliczu podwyżek z każdej strony słyszymy, że prezydent przyznaje bardzo wysokie nagrody prezesom miejskich spółek".
Tak się dłużej nie da. Liczymy, że mieszkańcy Krakowa ocenią tę prezydenturę, bo na ten moment wydaje się, że ta ocena jest jednoznaczna
– oznajmiła.