Nie milkną wątpliwości opozycji na temat forsowanego przez rząd programu SAFE. Chodzi o brak konkretnych informacji, kto otrzyma środki z pożyczki, niepewność w kwestii ochrony antykorupcyjnej oraz możliwość szantażu Polaków przez mechanizm warunkowości.
Na ten ostatni aspekt zwrócił w czwartek uwagę jeden z liderów Konfederacji Sławomir Mentzen. Jego zdaniem sprawa z SAFE jest podobna do tej z KPO. Chodzi o reformowanie państwa w kierunku uzgodnionym z Unią Europejską oraz przestrzeganie praworządności - w rozumieniu Brukseli.
Polityk przypomniał, że z powodu - rzekomo - nie wypełnienia tej drugiej kwestii rząd Mateusza Morawieckiego pieniędzy nie otrzymał. Gdy tylko władza w Polsce się zmieniła środki zaczęły być wypłacane, choć koalicja 13 grudnia nie wprowadziła żadnych zmian prawnych w zakresie wymiaru sprawiedliwości. - Zmienił się rząd i wtedy KE uznała, że w Polsce magicznie przywrócono praworządność - ocenił.
"Skoro już raz nam to się wydarzyło, dokładnie ten mechanizm, przed którym ostrzegaliśmy, zaszedł [...] to jest olbrzymie ryzyko, że to się powtórzyć"
– stwierdził.
Mentzen przywołał też wystąpienie Donalda Tuska z siedziby Giełdy Papierów Wartościowych, w którym odniósł się do wypłacania Polsce unijnych środków. Zdaniem szefa rządu "niemożliwe by to było, te pieniądze z KPO ani funduszy europejskiej z SAFE nie trafiłyby do Polski, gdyby nie przekonanie w Europie i świecie, że polskie sprawy są naprawdę w dobrych rękach".
"To chyba uprawdopodabnia, że nasze zarzuty co do mechanizmu warunkowości są uprawnione. Skoro Komisja Europejska to w ten sposób rozumie, skoro Donald Tusk to w ten sposób rozumie, to widocznie należy to w ten sposób rozumieć, że KE z Donaldem Tuskiem będą nas szantażowali wiosną, latem 2027 r., że trzeba głosować na Tuska, bo jak nie, to utrącą nam program SAFE i nasze zbrojenia będą zagrożone"
– powiedział.