Afera wokół pomocy dla powodzian
Blisko 4,5 mln zł publicznej pomocy przeznaczonej dla przedsiębiorców poszkodowanych przez powódź trafiło do trzech firm związanych z Dziwiszowem na Dolnym Śląsku. Jak ustaliła Wirtualna Polska, jedną prowadzi mąż działaczki KO i wiceprezes Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego Anny Konieczyńskiej, druga należy do jej sąsiada, a trzecia do właściciela lokalnej telewizji współpracującej z samorządem.
Poważne wątpliwości dotyczą tego, czy wskazane nieruchomości rzeczywiście ucierpiały wskutek powodzi. Dostępne dane straży pożarnej, Wód Polskich oraz systemów satelitarnych nie potwierdziły ich zalania, choć przedstawiciele firm przekonują, że ponieśli szkody. Firma męża Konieczyńskiej otrzymała 200 tys. zł, natomiast całą procedurę przyznawania wsparcia kontroluje CBA. Czynności podjęły również resort rozwoju i prokuratura.
Poseł PiS: "Mamy do czynienia z kanaliami"
Sprawę skomentował na antenie Telewizji Republika poseł Prawa i Sprawiedliwości Andrzej Śliwka, poseł PiS.
To kolejny przykład pokazujący, że ludziom związanym z Koalicją Obywatelską za czasów tej władzy żyje się lepiej. Wśród mieszkańców tych terenów musi narastać ogromna złość. Mamy do czynienia z kanaliami, ze zdemoralizowaną władzą i ludźmi wyzbytymi podstawowych standardów oraz empatii, nastawionymi wyłącznie na czerpanie korzyści. Za sprawy związane z usuwaniem skutków powodzi odpowiadał Marcin Kierwiński, a mimo to dochodzi do takich sytuacji. Wcześniej mieliśmy kontrowersje związane z pomocą powodziową w Kłodzku, teraz pojawia się sprawa Anny K.
– powiedział polityk.
W jego opinii "nie wygląda to na pojedynczy przypadek, lecz na zaplanowany mechanizm".
Mamy do czynienia z układem o charakterze aferalnym, który musi zostać dokładnie zbadany. Gdzie jest minister sprawiedliwości Waldemar Żurek? Zgodnie z deklaracją przewodniczącego klubu PiS Mariusza Błaszczaka nie zostawimy tej sprawy. Będziemy domagać się jej pełnego wyjaśnienia przez CBA i prokuraturę. Postawa obecnej władzy jest przejawem skrajnej hipokryzji. Tomasz Siemoniak może w przychylnych sobie mediach ograniczać się do ogólnych zapewnień, a prowadzący rozmowę nie zadaje mu kolejnych pytań. Jeżeli jednak politycy koalicji rządzącej sądzą, że Prawo i Sprawiedliwość oraz niezależne media pozostawią ten temat, są w błędzie. Sprawa nabiera ogólnopolskiego rozgłosu i musi zostać wyjaśniona do końca
– podkreślił Śliwka.
Według posła PiS "najbardziej bulwersujące jest to, że mówimy o pieniądzach przeznaczonych dla ludzi, którzy naprawdę ucierpieli podczas powodzi - wielu z nich straciło dorobek całego życia, na który pracowali przez dziesięciolecia, dzisiaj słyszą, że na pomoc muszą jeszcze poczekać, podczas gdy miliony złotych trafiły do firm powiązanych z lokalnymi działaczami i ich otoczeniem".
Politycy Koalicji Obywatelskiej pytali niedawno, ile kosztowała uroczystość zorganizowana w Pałacu Prezydenckim. Ja zadaję im inne pytanie: ile pieniędzy przeznaczonych dla prawdziwych powodzian trafiło do osób związanych z waszym środowiskiem? Ta sprawa wymaga natychmiastowego, dokładnego i całkowicie przejrzystego wyjaśnienia
– podsumował.