Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Kreatywna praworządność, czyli anarchia pod bronią. "IV RP stała się żałosną parodią"

Rozzuchwalony wsparciem mainstreamowych mediów, wielkomiejskiej postinteligencji i tzw. elit III RP rząd Donalda Tuska z pomocą policyjnej siły i figurantów, stosujących kreatywną praworządność, postanowił przejąć Trybunał Konstytucyjny. To nie (p)ruska despocja, lecz anarchia pod bronią. Pierwsze sondaże już pokazują, że nie wyjdzie to trzynastogrudniowym zamachowcom na dobre.

W miniony weekend częściej niż kiedykolwiek w ciągu ostatnich lat słyszałem pytanie, co Donald Tusk wyprawia. Nie były to pytania ludzi od zawsze niechętnych Koalicji Obywatelskiej. W regionie, gdzie mieszkam, partia pana premiera ma się zwykle dobrze lub bardzo dobrze. A jednak teraz pojawiła się niechęć zwykłych ludzi. 

Pojawił się większy dystans wobec tego, na co pozwolili sobie ludzie trzynastogrudniowego lidera przed gmachem i w gmachu Trybunału Konstytucyjnego. Z kolei Anna Korwin-Piotrowska, powszechnie uważana za antypatyczną figurantkę, utwierdzona przez pryncypałów w przekonaniu, że ucieleśnia praworządność, stała się postacią raczej śmieszną niż straszną. 

Strach za to wzbudziła w ludziach myśl, że policja dostała pistolety maszynowe i zwartym kordonem broni decyzji, których nie usprawiedliwiają ani prawo, ani arytmetyka, ani nawet bieżąca gra polityczna. A przecież wszyscy się już przyzwyczailiśmy, że gra się mocno. Złość budzi myśl, szczególnie wśród zwykłych ludzi, że szykanowany jest policyjny związkowiec, który wystąpił przeciw poczynaniom szefostwa policji. 

Bo jakoś tak w Polsce jest, że nie wystarczy legitymacja „uśmiechniętego demokraty”. Ludzi wkurza, gdy komuś takiemu w świetle kamer z emocji zaczynają drgać ręce – i nie wiadomo, czy ze strachu, czy chce bić politycznych przeciwników. A to powoli przestaje być metafora.

„Praworządność” zamieniona w anarchię pod bronią

Często słyszymy, że rządowe bezprawie wokół TK to despocja. W Polsce budzi to jasne skojarzenia: despocja pruska lub ruska. Problem w tym, że w naszym wypadku znacznie trafniejsze, historycznie i ustrojowo, będzie skojarzenie z anarchią pod bronią. 

Policyjno-administracyjne i propagandowe manewry wokół TK opierają się na bardzo wątłych podstawach: legislacyjnie to humbug, który zanegowali bodaj wszyscy liczący się prawnicy i instytucje – ci, którzy zachowali resztki niezależności, przyzwoitości i logicznego myślenia. Znamienny, choć nie jedyny, jest przykład prof. Marcina Matczaka, od paru dni zwanego już tylko „Matczakiem” przez mainstreamowe media. To furtka do anarchii, bo tam, gdzie kończą się rządy prawa, zostaje skrajna uznaniowość, podbudowana przemocą. 

Czasem większa siła jest po stronie jednych, czasem po stronie drugich – a po drodze państwo, normy i instytucje stają się fasadą. Wtedy zaczynają rządzić konfederacje, najczęściej sprzymierzone z obcymi ambasadorami. To scenariusz najczarniejszy, ale trzynastogrudniowa ekipa zaczęła go realizować jeszcze w początkach swojej władzy, gdy pod wodzą ówczesnego ministra kultury Bartłomieja Sienkiewicza przejęła TVP. Tymczasem anarchia pod bronią zawsze jest o wiele bardziej krucha, niż się wydaje tym, którzy po nią sięgają. Po przesileniu watażkowie zwykle salwują się ucieczką. 

Policyjną pałką kreatywna praworządność stoi

W ekonomii funkcjonuje pojęcie kreatywnej księgowości. Dotyczy także ekonomii politycznej, w tym budżetu państwa. W przypadku tego rządu mamy z tym już do czynienia – najpewniej nie spełnią się żadne przesłanki, na których Ministerstwo Finansów, kierowane przez Andrzeja Domańskiego, oparło przyszłoroczny plan budżetowy. 

Donald Tusk i jego ministrowie od pałek policyjnych i (niesprawiedliwości poszli o krok dalej i stworzyli system kreatywnej praworządności i kreatywnej legislacji. Nie biorę tych określeń w cudzysłów, bo to realny proces, ugruntowujący się w strukturę: próby przejęcia TK od strony formalnej przypominają żonglerkę prawną na poziomie iście już cyrkowym. 

To nie jest publicystyczny skrót, nawet prorządowe media, jak „Rzeczpospolita”, regularnie publikują w ostatnich dniach analizy wskazujące na bezprawność procesów podejmowanych przez rząd. Parafrazując sarmackie złudzenia: policyjną pałką kreatywna praworządność stoi. Pytanie tylko, jak długo.

Mechanizmy medialne w III RP zbudowano tak, żeby protuskowy konformizm uchodził za obiektywną normę. Dodajmy do tego tzw. elity III RP, z ich arogancją i ignorancją wobec reszty społeczeństwa, z ich narastającym przekonaniem, że policyjna przemoc, odzierana rok w rok i miesiąc w miesiąc z kolejnych pozorów praworządności, jest w porządku, jeśli tylko pozwoli zachować władzę „szczerym demokratom”. I wreszcie wielkomiejski, postinteligencki elektorat, który w miastach takich jak Warszawa sprawia, że pod TK nie stoją jeszcze setki tysięcy ludzi. 

Krew i sondaże

Zaryzykuję tezę, że tuskowa anarchia pod bronią w wydaniu obecnej władzy boi się nie tylko ewentualnego przelewu krwi. Gdyby tak się stało, gdyby w najbliższym czasie władza przelała krew protestujących, skojarzenia z komunistyczną przemocą wobec społeczeństwa wybrzmiałyby bardzo mocno i wizerunkowo pogrzebały jakąkolwiek demokratyczną legitymację tej ekipy. Najróżniejszym panom Safjanom pozostałoby tylko słuchanie „Marszu intelektualistów” Jacka Kaczmarskiego – zaś ulica słuchałaby pronawrockiego rapu. 

Dla tej władzy, mimo wszystko, problemem będzie rosnąca społeczna niechęć, czyli spadające sondaże. Najsilniejszy opór rzecz jasna stwarza Pałac Prezydencki, z Karolem Nawrockim na czele, oraz chwilowo pogodzone prawicowe partie polityczne. Ale to się nie dzieje w próżni – opór polityczny współgra z oporem społecznym, a emocje masowe, co najlepiej pokazały badania Res Futura przeprowadzone w internecie zaraz po minionym weekendzie, nie sprzyjają obozowi władzy. 

Co prawda obecnie rząd stara się odbudować wpływ na debatę w sieci i na ulicy, ale mleko się rozlało: Tusk ma po swojej stronie pałace, opozycja – ulicę. A pierwsze sondaże, przedstawione w czwartek, pokazują, że władza wizerunkowo traci. 

Z sondażu przeprowadzonego 2 listopada przez United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski wynika, że Koalicja Obywatelska traci 2,5 pkt proc. w porównaniu do badania z połowy października. Z kolei sondaż SW Research dla Rp.pl wskazuje, że niemal połowa ankietowanych Polek i Polaków spodziewa się, iż poparcie dla rządu Donalda Tuska zmniejszy się po eskalacji sporu wokół TK. 

To ważne prognostyki, ale trzeba mieć świadomość, że nie oznacza to jeszcze politycznej przegranej trzynastogrudniowców: władza wciąż korzysta z zaplecza instytucjonalnego, medialnego i z siły żelaznego elektoratu. Pewne jest jedno – Donald Tusk stworzył system ustrojowy, który pod pozorem własnej siły cofa nas do czasów anarchii pod bronią.

Między pruską a ruską despocją, która potrafi być naprawdę bezlitosna, zarówno dla swoich, jak i dla obcych, trzynastogrudniowcom pozostaje tylko osuwanie się w coraz jawniejszą policyjną przemoc i coraz bardziej ostentacyjną polityczną anarchię. Tak rozumiana IV RP jest już tylko żałosną parodią niegdysiejszych marzeń na jej temat.

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka