Prezydent RP Karol Nawrocki spotkał się w poniedziałek w Przemyślu z prezydentem Węgier Tamásem Sulyokiem. Podczas uroczystości z okazji Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej Nawrocki podkreślił, że misją obu prezydentów jest to, aby przyjaźń polsko-węgierska „nie stała się obiektem krótkotrwałych politycznych drgań”. Kiedy prezydenci Polski i Węgier wygłosili swoje oświadczenia, do akcji wkroczyła ekipa telewizji TVN. Padły pytania, mające sugerować rzekomą prorosyjskość polskiego prezydenta. Za tym poszła narracja rządu.
O atakach na prezydenta Nawrockiego mówił dziś w Telewizji Republika jego rzecznik Rafał Leśkiewicz.
- Pan prezydent Karol Nawrocki spotkał się z prezydentem i premierem Węgier, bo wczoraj obchodziliśmy Dni Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. Warto rządowi przypomnieć, że 23 marca od 19 lat obchodzimy to święto. To dobra okazja do tego, by w trakcie takich spotkań porozmawiać o wielu poważnych sprawach. Tych dotyczących Trójmorza, Bukaresztańskiej Dziewiątki, Grupy Wyszehradzkiej, innych spraw gospodarczych i politycznych. Polska prowadzi dużą wymianę handlową z Węgrami, mamy podobne stanowisko ws. ETS-u, jesteśmy także krajami broniącymi wschodniej flanki NATO. Polska i Węgry są krajami, które powinny współpracować na poziomie politycznym - rozpoczął.
Leśkiewicz zastrzegł, że „to oczywiście nie zmienia faktu, że pan prezydent krytycznie wypowiada się o działaniach Wiktora Orbana, jeśli chodzi o Ukrainę i jego stosunek do władz Federacji Rosyjskiej, do zbrodniarza Władimira Putina”. - To wyraźnie wybrzmiało podczas oficjalnego wystąpienia pana prezydenta Karola Nawrockiego w Przemyślu - dodał.
I dalej : „rządzący tego nie zauważają, bo tymi spotkaniami pana prezydenta chcą przykryć swój kryzys wizerunkowy, który pojawił się w ostatnich dniach”.
- Mówimy o aferze zoofilsko-pedofilskiej w Kłodzku, mówimy o sprawie Romana Giertycha, mówimy o poważnym kryzysie w służbie zdrowia i obcinaniu kolejnych świadczeń medycznych, mówimy o rosnącym deficycie, mówimy o niższej ściągalności podatków - wymieniał.
- Co w tej sytuacji robi premier Donald Tusk? Postanawia gasić pożar atakami na prezydenta Karola Nawrockiego, który prowadzi normalną politykę współpracy z partnerami w Unii Europejskiej. Jednym z tych partnerów są Węgry. Pan prezydent jasno przyznał, że z Węgrami wiele nas łączy, ale są też sprawy, które nas dzielą - powtórzył Leśkiewicz.
- Pan premier Tusk jest najbardziej prorosyjskim premierem polskiego rządu po 1989 roku. Można przypomnieć politykę resetu, jak poklepywał się Putinem na sopockim molo, co działo się po katastrofie smoleńskiej. Widać wyraźnie, że premierowi brakuje argumentów.
- Komiczne w tym wszystkim jest to, że pan premier wielokrotnie spotykał się z premierem Orbanem, także kilka miesięcy temu. To Orban należał do Europejskiej Partii Ludowej - tej samej, do której należeli członkowie Platformy Obywatelskiej. Pan premier o tym zapomniał, a ja powiem tak: dobrze, że mieliśmy te relacje i dobrze, że mamy je teraz - podsumował rzecznik prezydenta.