Oskarżona w sprawie jest również żona polityka. Prokuratura oskarżyła ją o pranie brudnych pieniędzy w związku z zakupem wartego kilkaset tysięcy złotych apartamentu w Chorwacji. Z ustaleń prokuratury wynika, iż lokal miał być łapówką dla Gawłowskiego od zaprzyjaźnionego przedsiębiorcy Bogdana K. w zamian za wsparcie w uzyskaniu kontraktów melioracyjnych. Prokurator wniósł o wymierzenie kobiecie kary w wysokości 1,5 roku więzienia, zawieszonej na cztery lata.
Oskarżeni o pranie brudnych pieniędzy zostali także teściowie pasierba Gawłowskiego. To na nich został formalnie przepisany wspomniany apartament. Według prokuratury, nie mieli oni wystarczających środków na taki zakup. Prokurator chce dla nich kary ośmiu miesięcy więzienia w zawieszeniu na cztery lata.
Ponadto prokuratura chce, aby Bogdan K., - który miał skorumpować Gawłowskiego - trafił do więzienia na 3,5 roku. Z kolei dla byłego szefa melioracji Tomasza P., który poszedł na współpracę z organami ścigania, prokuratura domaga się 2 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat.
W poniedziałek rozpoczynają się mowy końcowe obrońców. Wyrok ma zapaść w sierpniu.
Przypomnijmy, że nazwisko Gawłowskiego - w innym kontekście - pojawiło się na nagraniach, które w połowie czerwca ujawniła Telewizja Republika. W pochodzącej z 2019 roku rozmowie Romana Giertycha z Donaldem Tuskiem jest mowa o przekazaniu podpisów poparcia politykowi przez mecenasa. Wcześniej Gawłowski miał zostać "zostawiony na lodzie" przez Grzegorza Schetynę, ówczesnego szefa Platformy Obywatelskiej.