"Miło mi poinformować, że do MSZ dotarł właśnie pakiet 42 podpisanych nominacji ambasadorskich. Dziękuję Panu Prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, zwłaszcza za mianowanie apolitycznych dyplomatów którzy służą ojczyźnie z narażeniem życia w Kijowie, Teheranie i Abu Zabi" - napisał na platformie X Radosław Sikorski.
Część mediów podchwyciła tę informację. Co więcej, jak przekazał szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz "wielu ambasadorów/kierowników placówek niestety uwierzyło i dostaje gratulacje od kolegów z korpusu dyplomatycznego". Dodał, że "teraz, pełni ambarasu, muszą się z tego głupiego żartu tłumaczyć", bo zostali upokorzeni.
Kiepski żart i upokorzenie dyplomatów
Szybko okazało się, że szef polskiej dyplomacji postanowił wpisać się w tradycję pierwszego kwietnia i jego komunikat to zwykły "żart". Nie do śmiechu jest jednak wielu jego odbiorcom, w tym części mediów, które podało to jako ważną informację.
"Sprawa polskich ambasadorów i paraliżu służby zagranicznej, jaki wywołał min. Sikorski - jest sprawą poważną. Nie wydaje mi się, aby kiepskie żarty były tutaj wskazane" - skomentował Przydacz.
Sprawa polskich ambasadorów i paraliżu służby zagranicznej, jaki wywołał min. Sikorski - jest sprawą poważną. Nie wydaje mi się, aby kiepskie żarty były tutaj wskazane.
— Marcin Przydacz (@marcin_przydacz) April 1, 2026
Wielu ambasadorów/kierowników placówek niestety uwierzyło i dostaje gratulacje od kolegów z korpusu…
Podkreślił, że zadaniem szefa MSZ jest dbanie o "prestiż polskiego korpusu zagranicznego", a nie o jego upokarzanie.
Kwestię niedyplomatycznego żartu Sikorskiego związanego z podpisami pod nominacjami ambasadorskimi próbował wyjaśnił oficjalnie rzecznik MSZ. Jednak i to posłużyło do ataków na głowę państwa.