Tylko dwie osoby udało się uratować z katastrofy lotniczej w Muan, w Korei Południowej. - To członkowie załogi - podają koreańskie media. Zrozpaczone rodziny ofiar tragedii zgromadziły się na lotnisku.
W Muan w Korei Południowej doszło do katastrofy lotniczej. Na pokładzie samolotu Boeing 737-800 lecącego z Bangkoku znajdowało się 181 osób. Według wstępnych informacji do katastrofy doszło na skutek awarii podwozia spowodowanej prawdopodobnie zderzeniem samolotu z ptakami. Piloci próbowali wylądować bez wysuniętego podwozia, na kadłubie, ale manewr się nie powiódł i samolot uderzył w betonowe ogrodzenie pasa startowego, po czym stanął w płomieniach.
Ponad 200 pogrążonych w żałobie członków rodzin pasażerów samolotu Jeju Air płakało w poczekalni lotniska. Niektóre zrozpaczone rodziny pasażerów próbowały wbiec na pas startowy, ale zostały powstrzymane przez załogę lotniska.
Straż pożarna zorganizowała odprawę dla członków rodzin i przekazała, że spośród 181 osób na pokładzie, większość zginęła. Przekazano jedynie informację o dwóch uratowanych osobach. Mają być to członkowie załogi samolotu - jeden z nich miał po przybyciu strażaków leżeć na pasie startowym, drugi - został wyciągnięty z tylnej części samolotu.
Koreańskie media podają, że rano, w dniu tragedii samolotu, stado ptaków pokryło niebo nad pasem startowym lotniska w Muan. Konieczne wydaje się więc ustalenie, czy środki stosowane przez lotnisko w celu odstraszenia ptaków, były odpowiednie.
Urzędnik z lotniska stwierdził, że "wszyscy pracownicy powiedzieli, że nigdy wcześniej nie widzieli tak wielu ptaków".
- Nie potwierdzono jednak, czy lotnisko podjęło jakieś konkretne kroki w celu przepędzenia stada - podaje jeden z koreańskich serwisów. Zgodnie z miejscowymi przepisami, lotniska mają obowiązek zwalczania ptaków gromadzących się nad lotniskami, by zapobiegać zderzeniu z samolotami. Na koreańskich lotniskach jest do tego zatrudniony specjalny personel.