Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński w niedzielę udał się na spotkanie z mieszkańcami Zabrza. Po godz. 14 wyszedł do zgromadzonych. Rozpoczął od wygranych wyborów prezydenckich przez Karola Nawrockiego.
- Wygraliśmy, Polska wygrała. Ale musimy sobie zadać pytanie, czy to jedyne zwycięstwo, które jest Polsce potrzebne. Czy to jedyne zwycięstwo, na które nas stać? Otóż nie - zwracał się do zgromadzonych.
Przekonywał, że obóz konserwatywny potrzebuje kolejnych zwycięstw. - Potrzebujemy przejęcia władzy. Potrzebujemy też władzy w szerszym tego słowa znaczeniu, także tej, która jest w Polsce rozproszona. Państwo to władza rządowa, ale też samorządowa - mówił.
Po tym odniósł się do rządu i jego niedawnej rekonstrukcji.
- Zacznę od problemów ogólnych. Dziś, po tak zwanej reorganizacji rządu, mamy nową sytuację. Bardzo często rozważaliśmy wariant próby zaostrzenia kursu. Robienia tego, co oni naprawdę potrafią - stosowania represji. Innych rzeczy nie potrafią - tak ich Bóg stworzył, może i nie ich wina
- kpił Kaczyński, wywołując salwy śmiechu.
- Postanowili pójść na całość. Pan Waldemar Żurek to człowiek z samego skraju skraju. Marcina Kierwińskiego nie wypada mi udawać. Nie wiem czy bym potrafił. Może bym potrafił, kiedyś w końcu grałem w filmie. Nie wypada mi - żartował dalej.
- Jednak ta para została dobrana znakomicie. Zobaczymy, co będą teraz robić. Jeśli Donald Tusk myśli, że nas przestraszy, że przestaniemy działać, przestaniemy być w ofensywie, to się głęboko myli - zwrócił się do oponenta.