Dziś Sąd w Luksemburgu poinformował o odrzuceniu polskiego wniosku o zastosowanie środka zabezpieczającego. Wniosek ten miał na celu zawieszenie tymczasowego stosowania umowy handlowej między Unią Europejską a państwami Mercosuru (Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem) do czasu wydania przez TSUE ostatecznego wyroku w sprawie skargi, którą polski rząd złożył w maju bieżącego roku.
Do rozstrzygnięcia Trybunału odniósł się w mediach społecznościowych prezes PiS, Jarosław Kaczyński, który wprost obarcza winą za ten stan rzeczy obecny obóz rządzący.
– napisał na platformie X (dawniej Twitter) Jarosław Kaczyński.
Kolejna porażka rządu Tuska w Europie.
— Jarosław Kaczyński (@OficjalnyJK) September 29, 2026
Trybunał Sprawiedliwości UE nie uwzględnił złożonej z opóźnieniem (po wejściu w życie umowy) skargi rządu na umowę z krajami Mercosuru. Skarga miała być przykrywką, bo wiemy, że Tusk i Krajewski w sprawie tej umowy działali pod dyktando…
Lider Prawa i Sprawiedliwości zwrócił również uwagę na dalekosiężne skutki, jakie porozumienie z państwami Ameryki Południowej przyniesie dla polskiej gospodarki i obywateli. "Konsekwencje decyzji trybunału będą uderzać nie tylko w przyszłość naszego rolnictwa, ale także w zdrowie konsumentów. Mieli bronić polskich interesów w UE, a wyszło jak zawsze..." – podsumował prezes PiS.
Argumentacja TSUE: brak dowodów na "nieodwracalną szkodę"
W ocenie Trybunału Sprawiedliwości UE strona polska nie wykazała w wystarczający sposób, że wykonywanie decyzji dopuszczającej tymczasowe stosowanie umowy może spowodować poważną i nieodwracalną szkodę.
Sąd w Luksemburgu uznał, że ewentualna niezgodność unijnej decyzji z prawem nie wystarczy do udowodnienia charakteru szkody. Według TSUE, Polska nie dostarczyła "najmniejszej konkretnej wskazówki umożliwiającej ustalenie prawdopodobieństwa wystąpienia i nieuchronności" takiej szkody.
Trybunał orzekł również, że nie przedstawiono dowodów pozwalających na "wykazanie z wystarczającym stopniem prawdopodobieństwa", iż umowa z Mercosurem doprowadzi do zakłóceń na unijnym rynku rolnym.
W uzasadnieniu decyzji TSUE podkreślił, że argumentacja Warszawy to "ogólne i abstrakcyjne twierdzenia", które nie biorą pod uwagę uprawnień Komisji Europejskiej do ochrony rolników, ani faktu, że na sytuację w rolnictwie wpływają także inne czynniki, w tym ceny energii, koszty nawozów czy konkurencja ze strony państw trzecich spoza bloku Mercosur.
Polska w swoim wniosku argumentowała m.in., że okoliczności przyjęcia spornej decyzji uzasadniają jej zawieszenie, powołując się na naruszenie traktatów, nadużycie władzy oraz naruszenie zasady lojalnej współpracy.
Kontrowersyjna umowa weszła w życie
Umowa handlowa między UE a Mercosurem, negocjowana przez Komisję Europejską przez blisko ćwierć wieku, obowiązuje tymczasowo od maja.
Zakłada ona m.in. stopniowe znoszenie ceł oraz wprowadzenie preferencyjnych kontyngentów na określone towary rolne i przemysłowe.
Perspektywa otwarcia europejskiego rynku na produkty z Ameryki Południowej wywołała w Unii Europejskiej masowe protesty rolników. Zwracali oni uwagę na zagrożenie związane z napływem tańszych towarów, które nie są objęte tak wyśrubowanymi normami i standardami, jakie obowiązują producentów w UE.
Decyzja państw członkowskich o wejściu umowy w życie zapadła 9 stycznia. Przeciwko temu rozwiązaniu głosowały wówczas Polska, Francja, Irlandia, Węgry oraz Austria, natomiast Belgia wstrzymała się od głosu. Do porozumienia dołączono klauzulę ochronną obejmującą towary wrażliwe (takie jak wołowina, drób i cukier), która ma pozwalać na zawieszenie preferencyjnych warunków dla importerów w przypadku radykalnego wzrostu napływu tych produktów na rynek unijny.
Odrzucenie przez TSUE wniosku o zastosowanie środka tymczasowego nie kończy sprawy – Trybunał wyda ostateczny wyrok dotyczący polskiej skargi w późniejszym terminie.