Reakcja polityka to następstwo słów premiera sprzed kilku dni. Donald Tusk plan wycofywania amerykańskich żołnierzy z Niemiec i rozmieszczenia ich w Polsce określił jako „sprawę delikatną”; zastrzegł, że nie chce ich (żołnierzy -red.) "podbierać".
Polska potrzebuje USA, a USA potrzebuje Polski. 🇵🇱🛡🇺🇸
— Mateusz Morawiecki (@MorawieckiM) May 14, 2026
Nie pozwólmy wypchnąć Tuskowi Ameryki z Europy! pic.twitter.com/nV89QcyXoJ
- To nie jest taki zwykły polityczny moment. To nie jest tylko taki zwykły spór pomiędzy opozycją a rządem. To moment wyjątkowy, historyczny, moment w którym możemy podnieść poziom bezpieczeństwa Polski do obszarów, w których dawno naprawdę nie byliśmy. Można się cofnąć o 400 lat, pewnie kiedy byliśmy tak bezpieczni jak teraz możemy być, ale jest tego jeden warunek. Ten warunek nazywa się stała obecność wojsk sojuszniczych, wojsk amerykańskich, NATO-owskich na terytorium RP. Nie można wypychać naszych sojuszników. Często podkreślam, jak ważna jest ta triada bezpieczeństwa, ten trójnóg bezpieczeństwa
- stwierdził Mateusz Morawiecki na konferencji prasowej w Sejmie.
- Mówimy twardo - stała baza wojsk amerykańskich w Polsce, to co wywalczył prezydent Nawrocki 3 września w Białym Domu w zeszłym roku, stała infrastruktura, stałe dowództwo dywizji, stały sprzęt, stałe magazyny, stała obecność pod każdym względem zmieni krajobraz bezpieczeństwa dla RP - mówił dalej.
- Tymczasem obecny premier, mój następca, mówi coś o podbieraniu żołnierzy, o solidarności europejskiej, aby ona nie była naruszona. Te słowa o podbieraniu będą symbolem bardzo złej polityki, przejdą do historii i zapiszą się czarnymi głoskami jako słowa albo politycznego nieudacznika albo kogoś, kto ma złą wolę albo jeszcze coś gorszego. O jakim podbieraniu mówi pan Tusk? O czym on mówi?
- zaznaczył były premier.