- Wielokrotnie proponowano mi czy sugerowano, rozpytywano mnie, czy jestem gotowy przeprowadzić "zamach stanu", bo do tego to się sprowadza. Zamachu stanu ze mną się nie zrobi
- powiedział pod koniec czerwca w Polsat News marszałek Sejmu Szymon Hołownia, rozpętując burzę. Niedługo później rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej prok. Piotr Antoni Skiba powiedział, że na tym etapie wypowiedź Hołowni wymaga przesłuchania go w charakterze zawiadamiającego świadka.
Zareagował też prezydent Andrzej Duda. Pytany wtedy, jak ocenia słowa o zamachu stanu, deklarował chęć rozmowy z marszałkiem. Z taką propozycją miał wyjść Hołownia. Zaplanowane na dziś spotkanie polityków, na dwa dni przed zaprzysiężeniem, nie doszło do skutku.
- Propozycja wyszła tak naprawdę od pana marszałka, nie ode mnie. Natomiast później był słynny wywiad pana marszałka, który faktycznie spowodował, że w moim przekonaniu spotkanie nie tylko stało się potrzebne, ale konieczne, bo chciałem z nim o tym pomówić - podkreślił prezydent Andrzej Duda w Polsat News.
Na pytanie o to, czy to Szymon Hołownia zrezygnował ze spotkania, Andrzej Duda stwierdził: "tak to rozumiem". - Zaproszenie było jasno sformułowane. Pan marszałek osobiście ze mną rozmawiał, więc chyba rozumie, że dostał zaproszenie - dodał prezydent.
- Widzieliśmy, co się działo w ostatnim czasie, w ostatnich dniach. Problemy, które miał pan marszałek po tym udzielonym wywiadzie, kiedy powiedział o zamachu stanu, potem się z tego wycofywał. Rozumiem, że jest w sytuacji trudnej względem swoich politycznych sojuszników - zasugerował.
- Fakty są takie, że do spotkania nie doszło, mimo że ja byłem gotowy, byłem przekonany, że pan marszałek dotrze do mnie dzisiaj przed południem, więc pytałem, czy byłyby możliwe inne godziny. Okazało się, że spotkania nie będzie - stwierdził Duda.
Postawę Hołowni skomentował w Telewizji Republika poseł Prawa i Sprawiedliwości Rafał Bochenek.
- Bardzo dziwne. Tym bardziej, że wiemy, czego ta rozmowa miała dotyczyć - słów pana marszałka Hołowni w związku z zamachem stanu. Ta rozmowa miała mieć szczególne znaczenie. To podejrzana sytuacja, biorąc pod uwagę zakusy władzy - mówił w rozmowie z red. Danutą Holecką.
- Naciski szerokiej koalicji 13 grudnia były i pewnie będą do samego momentu zaprzysiężenia - ostrzegł polityk.