W piątek marszałek Sejmu Szymon Hołownia potwierdził odniesienia medialne, mówiące o tym, że naciskano na niego, by wziął udział w zamachu stanu. "Wielokrotnie proponowano, czy sugerowano mi, czy byłbym gotowy przeprowadzić zamach stanu" – powiedział na antenie Polsat News. Jak dodał, sugestie te dotyczyły zablokowania lub opóźnienia ceremonii złożenia przysięgi przez nowo wybranego prezydenta Karola Nawrockiego. Marszałek podkreślił, że stanowczo odrzucił te propozycje.
W sobotę po południu Hołownia na prywatnym koncie na Facebooku wyjaśnił, jakie były jego intencje, gdy mówił o „zamachu stanu”.
„Widzę, że jest potrzeba, więc wyjaśniam, że sformułowania »zamach stanu« użyłem we wczorajszym »Gościu Wydarzeń«, podobnie jak wielokrotnie wcześniej, nie w znaczeniu prawnym - co zresztą w rozmowie zostało wyraźnie podkreślone – a politycznej diagnozy, opisu sytuacji, w której dochodzi do poważnej destabilizacji państwa i podważenia zasad demokracji” - napisał Hołownia.
Reakcja prezydenta
Tuż po wypowiedzi Hołowni dla Polsat News, w sprawie interweniował prezydent Andrzej Duda, niezwłocznie zlecając kontakt z marszałkiem Sejmu szefowej Kancelarii Prezydenta RP.
- Zobowiązał mnie do omówienia tej kwestii, przede wszystkim z uwagi na rolę prezydenta. Gwarancja ciągłości władzy jest z oczywistych względów elementem kluczowym
- powiedziała w Polsat News Małgorzata Paprocka.
Podczas rozmowy, Hołownia miał zapewnić, że 6 sierpnia odbędzie się Zgromadzenie Narodowe i podczas niego zaprzysiężony zostanie prezydent-elekt Karol Nawrocki.
Marszałek Sejmu miał także nawiązać do wątków, które pojawiły się w jego sobotnim, krótkim oświadczeniu.
- Prezydent i marszałek Sejmu w czwartek - gdy głowa państwa wręczała nominacje nowym ministrom w rządzie Donalda Tuska - umówili się na spotkanie. Jego termin, ze względu na plany Hołowni, wyznaczono na początek sierpnia, a więc w ostatnich dniach kadencji prezydenta Dudy. Jest wiele tematów do omówienia, kontekst płynności przekazania władzy będzie fundamentalny
- przekazała Paprocka.