- Mam wrażenie, że prezydentowi Nawrockiemu wydawało się, że prezydentura polega na jeżdżeniu po różnych miejscowościach, pokrzykiwaniu do mikrofonu i noszeniu dzieci na rękach i że Szefernaker i Bogucki za niego wszystko załatwią - stwierdził kilka dni temu w rozmowie z Onetem europoseł Koalicji Obywatelskiej Bartosz Arłukowicz.
Wypowiedź dotyczyła nieobecności polskiej delegacji na spotkaniu Donalda Trumpa z Wołodymyrem Zełenskim i europejskimi przywódcami. Arłukowicz, jak i duża część polityków jego ugrupowania, twierdzi, że to prezydent powinien na nim reprezentować nasz kraj. Mimo, iż od dłuższego czasu w ramach "koalicji chętnych" - która brała udział w rozmowach w USA - to rząd zabiera głos, co podkreślił niedawno Karol Nawrocki.
W wywiadzie dla portalu niemieckiego wydawcy Arłukowicz nie tylko zaatakował prezydenta, ale i jego kancelarię. - Widzę, że kancelaryjna młodzieżówka przechodzi dość pilne korepetycje z dużej polityki. Nie wiem, co wyniknie z tych korepetycji, czy to jest poziom gimnazjum, czy jednak szkoły wyższej. Mam wrażenie, że panowie potrzebują jeszcze trochę czasu - oznajmił i dodał: "Pałac Prezydencki to nie jest miejsce budowania towarzyskich relacji, a uprawiania bardzo poważnej polityki".
"Duża polityka" Arłukowicza
Jak wygląda "duża", czy też " bardzo poważna" polityka zdaniem Arłukowicza? Były minister zdrowia w poprzednim rządzie Donalda Tuska był bardzo aktywny w kampanii wyborczej w 2023 roku. To m.in. on ogłaszał "100 konkretów na 100 dni rządów", a konkretnie części programu zdrowotnego. Złożył wówczas nie lada obietnicę.
"Tak często dzwoni telefon i ludzie mówią: "nie mogę dostać się do szpitala, nie mogę dostać się do lekarza". Kiedyś, lata temu, z Donaldem Tuskiem pomyśleliśmy, że wprowadzimy pakiet onkologiczny. Udało się [...] Zniesiemy limity w NFZ dla szpitali. Już nikt nigdy nie będzie odesłany ze szpitala, dlatego, że skończyły się limity"
– ogłosił.
Jak pokazało życie, obietnica o nie odsyłaniu Polaków ze szpitali była tak samo poważna, jak te o kwocie wolnej od podatku 60 tys. zł, czy legendarnej już benzynie po 5.19 zł. Ponad 1,5 roku od objęcia rządu przez obecną koalicję opinią publiczną wstrząsnęła informacja o fatalnej sytuacji wstrzymaniu przyjęć w szpitalu onkologicznym w Koninie z powodu baraku wystarczających środków z NFZ.
"Aż nie na wymioty zbiera"
Obietnice Arłukowicza przez pryzmat obecnej sytuacji skomentował poseł Prawa i Sprawiedliwości Dariusz Matecki. - Kiedy słyszę tego podłego oszusta Bartosza Arłukowicza, który dzisiaj atakuje prezydenta Karola Nawrockiego, to aż mnie na wymioty zbiera - oznajmił na opublikowanym w sieci nagraniu.
Polityk przypomniał też wypowiedź na temat sytuacji w konińskim szpitalu europosła Michała Szczerby, którego określił "innym klaunem z Platformy". - Jeżeli ktoś został odesłany, niech natychmiast znajdzie inną placówkę w Wielkopolsce - oznajmił polityk z partii rządzącej.
"Proszę państwa – to jest szczyt ignorancji! Nie ma miejsca w szpitalu onkologicznym, to szukaj sobie po całej Polsce. To jest dramat pacjentów i hańba obecnej władzy"
– stwierdził Matecki.
I dodał: "tak wygląda prawda o „konkretach” Tuska i Arłukowicza – wielkie obietnice, zero realizacji. Polacy zostali oszukani, a chorzy zostawieni sami sobie".
Kiedy słyszę tego podłego oszusta Bartosza Arłukowicza, który dzisiaj atakuje prezydenta Karola Nawrockiego, to aż mnie na wymioty zbiera.
— Dariusz Matecki (@DariuszMatecki) August 24, 2025
Przypomnę: konkret numer 1 Tuska i Arłukowicza – "zniesiemy limity w NFZ dla szpitali, już nikt nigdy nie będzie odesłany, bo skończyły się… pic.twitter.com/HBDVf9LYIJ