Na początku 2025 r. rozpoczęły się przygotowania do obsadzenia nowej, piętnastoosobowej części sędziowskiej KRS. Rządząca większość zapowiadała zmianę modelu wyboru członków Rady, tak aby ponownie wybierali ich sami sędziowie, ale projekt nie wszedł w życie. W efekcie utrzymano obowiązujący model, w którym ostatecznego wyboru dokonuje Sejm.
Ponieważ nie udało się zmienić ustawy, minister sprawiedliwości Waldemar Żurek oraz kojarzone z ekipą rządzącą środowiska sędziowskie i prezesi sądów apelacyjnych zaproponowali przeprowadzenie „prawyborów”. Jak przekonywali pomysłodawcy, celem procesu miało być ustalenie, którzy kandydaci cieszą się największym poparciem samych sędziów.
W praktyce oznaczało to jednak, że wyłoniona lista miała zostać przedstawiona marszałkowi Sejmu, a posłowie mieliby jedynie ją potwierdzić. Ten scenariusz wywołał sprzeciw znacznej części środowiska prawniczego. Cała procedura nie miała żadnych podstaw w prawie.
"Prawybory" jednak się odbyły, a pod koniec kwietnia zaczęły spływać ich wyniki. Podczas Zgromadzeń Sędziów opiniowanych było 60 kandydatów. Każdy sędzia mógł oddać 15 głosów - tyle, ile jest miejsc w KRS dla członków-sędziów Rady. I wydawałoby się, że organizatorzy dopięli swego.
"Sędziowie z listy popieranej przez Stowarzyszenie Sędziów Rodzinnych w Polsce, Ogólnopolskie Stowarzyszenie Sędziów Sądów Administracyjnych, Stowarzyszenie Sędziów Themis i Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia uzyskali największe poparcie w procedurze opiniowania"
– poinformowała 24 kwietnia Iustitia.
Komisja Wenecka przestrzegała przed patologią
Nowe światło na "prawybory" rzucił w piątek mec. Jędrzej Jabłoński z Ordo Iuris. Okazuje się, że przed taką procedurą przestrzegała nawet - często przywoływana przez wspomniane stowarzyszenia - Komisja Wenecka. Adwokat powołuje się przy tym na opinię organu z października 2025 roku.
"Otóż Komisja opiniowała propozycje hiszpańskiego systemu, z których I zakładała przywrócenie wyboru sędziów przez nich samych. Jakkolwiek Komisja co do zasady oceniła ten wariant pozytywnie, to ostrzegła przed ryzykiem wewnętrznej polityzacji środowiska sędziowskiego. W szczególności komisja wskazała na ryzyko zdominowania wyborów przez organizacje sędziowskie powiązane ze środowiskami politycznymi, postulując przy tym samym konieczność zagwarantowania równych praw dla kandydatów niezależnych"
– napisał na platformie X.
Jak dodaje, "za rozwiązanie szczególnie wspierające duże organizacje sędziowskie, i tym samym szczególnie odradzane, zostało uznane przyznanie każdemu z głosujących większej liczby głosów przy zachowaniu ogólnokrajowego systemu większościowego". Zaznacza przy tym, że w hiszpańskim przypadku chodziło o "jedynie" przyznanie każdemu sędziemu 8 głosów, na 12 miejsc do obsadzenia. W Polsce było to 15 - czyli na wszystkie.
"Można więc rzec, że Komisja w tym wypadku wykazała się niezwykłym zmysłem proroczym, ostrzegając dokładnie przed tym, co się wydarzyło - wykorzystaniem poparcia rządu i nieuczciwej ordynacji przez stowarzyszenia sędziowskie do całkowitego zdominowania procesu"
– zauważył.
Mec. Jabłoński ocenia, że "najbardziej wymowną tegoż ilustracją jest to, że podczas gdy Komisja wezwała do zagwarantowania równych szans kandydatom niezależnym, to u nas kandydaci tacy byli po prostu szykanowani - vide casus sędziego Gudowskiego, odwołanego karnie z delegacji (skądinąd w nieznanym prawu trybie "reasumpcji decyzji") za to, że uzyskał zbyt dużo głosów w "prawyborach".
"Tyle dobrego, że u nas te "prawybory" były niewiążące prawnie i formalnie (choć niestety już nie politycznie) pozbawione żadnego znaczenia. Niemniej (znowu - abstrahując od kwestii braku podstawy prawnej - czy szerzej - w ogóle ich legalności) - również w świetle międzynarodowych standardów opartych na (skądinąd oczywiście niewiążącej prawnie) opinii Komisji Weneckiej - mogą one stanowić antywzór jak nie przeprowadzać rozwiązań tego typu"
– stwierdza prawnik.
Można więc rzec, że Komisja w tym wypadku wykazała się niezwykłym zmysłem proroczym, ostrzegając dokładnie przed tym, co się wydarzyło - wykorzystaniem poparcia rządu i nieuczciwej ordynacji przez stowarzyszenia sędziowskie do całkowitego zdominowania procesu.
— Jędrzej ZS Jabłoński (@jzsjablonski) June 26, 2026
Najbardziej…
Warto jednak zauważyć, że choć były pozbawione podstaw prawnych, prawybory miały niejaki wpływ na ostateczny wynik w wyborach do KRS. Ze "zwycięskiej" 15-osobowej listy zgłoszonej przez stowarzyszenia jak Iustitia i Themis, aż 13 sędziów trafiło ostatecznie do Rady. Ostateczny skład został jednak zmieniony o zgłoszonego przez Konfederację sędziego Łukasza Zawadzkiego i zgłoszonego przez PiS sędziego Łukasza Piebiaka.
Choć drugi z wymienionych wydaje się szczególnie niewygodny dla rządzących. Niedługo po wejściu przez niego w skład Rady, zaczęto wobec niego podejmować różne opresyjne działania - w tym m.in. wszczęcie postępowania dyscyplinarnego pod pretekstem sprawy sprzed 10 lat.