Prezes Trojanowski podkreślił, że chodziło o to, żeby sprawę oceniła kancelaria prawna jako niezależny podmiot z uprawnieniami, który nie może być podejrzewany o stronniczość. Zaznaczył, że pojawiają się bowiem wypowiedzi, że pomiędzy nim i senatorem Tomaszem Lenzem istnieje jakiś konflikt, co według prezesa nieprawdą. Lenz jest szefem Koalicji Obywatelskiej w woj. kujawsko-pomorskim, a Trojanowski - w powiecie aleksandrowskim.
"Dokument przerabiany, dorabiany"
W aleksandrowskim szpitalu 15 marca doszło do nieprawidłowości przy organizacji zabiegu medycznego u syna senatora Lenza. W szpitalu powołano komisję wewnętrzną do wyjaśnienia sprawy, a także rozpoczęła się kontrola Narodowego Fundusz Zdrowia.
Prezes podał, że komisja wewnętrzna w trakcie prac ”ujawniła dokument, który był przerabiany, dorabiany”, a dotyczy to książki wpisów lekarskich oddziału szpitala, gdzie na doklejonej stronie ręcznie odnotowano taki zabieg. Trojanowski pytany, czy mogło to nastąpić post factum, odpowiedział, że wszystko na to wskazuje, ale prawdopodobnie będzie mógł to wyjaśnić już „inny organ”.
"Zabieg z pominięciem procedur"
Bezpośrednio po nagłośnieniu sprawy prezes szpitala informował, że do zabiegu doszło z pominięciem obowiązujących procedur, a w szpitalu nie ma dokumentacji. W piątek Trojanowski powiedział, że lekarz wykonujący zabieg dopiero poproszony przez kontrolerów NFZ przekazał im odręczną dokumentację zabiegu z pieczątką poradni.
Rzecznik Kujawsko-Pomorskiego Oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia Barbara Nawrocka w piątek poinformowała, że kontrola NFZ jeszcze nie zakończyła się.
Lenz w wydanym 7 kwietnia oświadczeniu zapewnił, że zabieg u jego syna został wykonany „w warunkach szpitalnych przez lekarzy pełniących w tym dniu dyżur, z zachowaniem właściwych procedur medycznych”.
Kolejne oświadczenie w sprawie Lenz wraz żoną zamieścił 12 kwietnia w formie nagrania w internecie.
Dokumentację z zabiegu 13-letniego dziecka posiadają rodzice i z tego co już wiadomo kontrolerzy z NFZ, a także Izba Lekarska w Toruniu. Natomiast dyrektor szpitala rozpowszechnia w mediach informacje, jakoby jej nie posiadał. W związku z tym kierujemy do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez dyrektora szpitala w Aleksandrowie Kujawskim
– powiedział Lenz.
Jego żona Anna Lenz dodała, że nie pozostawią „tych kłamstw bez reakcji”. - Dosyć fali hejtu. Dosyć tej agresji. Postanowiliśmy dochodzić ochrony naszego dobrego imienia oraz bezpieczeństwa naszego małoletniego syna na drodze prawnej - podkreśliła Anna Lenz.