Prezydent w lutym po raz drugi zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów. Wcześniej ustawa o niemal identycznej treści została zawetowana w grudniu ub.r.; Sejm nie zdołał wówczas odrzucić weta. Zawetowana w lutym ustawa różniła się od tej wcześniejszej jedynie wysokością maksymalnej stawki opłaty za nadzór.
Niedawno premier Donald Tusk przedstawił pochodzące od ABW informacje ws. powiązań polityków prawicy z giełdą kryptowalut i zwrócił się do marszałka Sejmu, by możliwie szybko odbyło się głosowanie nad wetem prezydenta do ustawy dotyczącej nadzoru nad rynkiem kryptoaktywów. Premier wezwał do odrzucenia weta.
W środę sejmowe komisje finansów i gospodarki opowiedziały się za uchwaleniem ustawy o rynku kryptoaktywów w dotychczasowym brzmieniu. Tym samym nie poparły wniosku prezydenta o ponowne rozpatrzenie tej ustawy. Wniosek prezydenta o ponowne rozpatrzenie ustawy o rynku kryptoaktywów przedstawił szef KPRP Zbigniew Bogucki.
Kilkanaście poprawek do kosza
"Tracimy czas dlatego, że ustawa, która będzie - jak rozumiem jutro przez wysoki Sejm, przez wysoką izbę głosowana była już raz procedowana w trybie rozpatrzenia prezydenckiego weta i wtedy Sejm nie był w stanie odrzucić tej ustawy. W tej ustawie właściwie nie zmieniło się nic poza jedną, niedużą, poprawką - mimo złożenia kilkunastu poprawek zarówno przez klub PiS [...] jak i przez przedstawicieli klubu, czy środowiska Polski 2050 [...]. Wszystkie te poprawki zostały wyrzucone do kosza, więc ustawa trafiła do pana prezydenta w istocie w niezmienionym kształcie, bez żadnej refleksji, bez żadnego przemyślenia. Trudno to ocenić inaczej, jak tylko próbę takiego zwarcia politycznego, zamiast konkretnej, merytorycznej pracy nad tą ustawą"
– powiedział Bogucki.
Podkreślił, że weto "nie kwestionuje idei regulacji rynku, lecz konkretne, złe rozwiązania". - Przedmiotem zastrzeżeń są wyłącznie te rozwiązania ustawy, które zostały uznane za wadliwe z perspektywy konstytucyjnej, z perspektywy systemowej, z perspektywy gospodarczej. Tutaj nie powinno być polityki, tylko praca i tę pracę pan prezydent zaproponował poprzez dialog zarówno z klubem PiS, jak i przedstawicielami środowiska Polski 2050 [...] - wyjaśnił.
Spięcie z Nitrasem
W słowa Boguckiemu zaczął wchodzić obecny na sali poseł KO Sławomir Nitras.
"Pan poseł pyta, czy z Sejmem. Sejm składa się z poszczególnych posłów, z poszczególnych klubów. Jeżeli państwo nie chcecie współpracować, nie chcecie podejmować dialogu, nie chcecie procedować poprawek, tylko idziecie za rozkazem Donalda Tuska "ani kroków wstecz", to wtedy tak skończycie, jak za każdym innym razem - po raz kolejny przegracie to głosowanie, a mogliby wygrać Polacy, gdybyście chcieli współpracować. Natomiast nie chcecie współpracować"
– odparł mu Bogucki.
Zaznaczył, że wejście ustawy w pierwotnym kształcie nie gwarantowałoby skutecznej ochrony polskich klientów, ochrona z ustawy dotyczyłaby przede wszystkim podmiotów działających w Polsce, a nie wpływałaby sytuację klientów, korzystających z firm działających za granicą. - A jeżeli chodzi o tę jedną firmę, którą próbujecie państwo grać, czy pan premier próbuje grać, to jest właśnie firma zarejestrowana za granicą - powiedział.
Nitras co jakiś czas wchodził w słowa Boguckiemu. W końcu prezydencki minister wprost odpowiedział posłowi KO. - Kieruje się, panie pośle Nitras, teraz interesem Polski, interesem Polaków, a nie kieruje się polityczną chęcią zemsty za przegrane wybory, tak, jak pan. Być może pan jeszcze nie odreagował tych wyborów, które mieliście wygrać i pan pan był w tym sztabie, który poległ - mówił.
"[...] muszę panu odpowiedzieć także w tym temacie, które rozumiem, cały czas pana drąży [...] niech pan się wreszcie otrząśnie. Prezydentem nie jest Trzaskowski, tylko jest Karol Nawrocki. Niech pan to przyjmie do wiadomości. Ja rozumiem, że państwo nie jesteście w stanie zgodzić się z wolą narodu, który wybrał prezydenta RP... pana uśmiech ironiczny nie zmaże blamażu w trakcie kampanii. Nawet Donald Tusk to ocenił i wyrzucił pana z rządu na margines partii"
– powiedział.