Atak Czuchnowskiego na szefa BBN
W piątek Biuro Bezpieczeństwa Narodowego udostępniło ponownie raport komisji ds. badania rosyjskich wpływów, której przewodniczył prof. Sławomir Cenckiewicz. Po przejęciu władzy przez koalicję z 13 grudnia podjęto decyzję o rozwiązaniu komisji oraz usunięciu dokumentu z oficjalnych stron rządowych. Nie było to zaskoczeniem, ponieważ raport zawierał liczne ustalenia stawiające w niekorzystnym świetle kluczowych polityków obecnego obozu władzy, w tym samego Donalda Tuska.
Obserwuj nas w Google News. Kliknij w link i zaznacz gwiazdkę
Po ponownej publikacji dokumentu - tym razem za pośrednictwem BBN –-na łamach "Gazety Wyborczej" ukazał się artykuł Wojciecha Czuchnowskiego, wymierzony w prof. Cenckiewicza, obecnego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
"Leki szefa BBN. Wiemy, co w ankiecie bezpieczeństwa zataił Sławomir Cenckiewicz" - to tytuł tekstu Czuchnowskiego. Autor sugeruje w nim, że szef BBN nie ujawnił informacji o przyjmowaniu dwóch leków w dokumentach związanych z procedurą bezpieczeństwa. Informacje, o których pisze Czuchnowski, są niejawne i pochodzą z ankiety bezpieczeństwa osobowego. Dostęp do nich mogą mieć tylko służby.
Szczegóły w tekście: Czuchnowski gra informacjami medycznymi Cenckiewicza ze służb. "Granice zostały przekroczone"
"To jest zemsta"
Do ataku Czuchnowskiego na prof. Cenckiewicza odniósł się na antenie TV Republika Paweł Jabłoński, poseł PiS.
To jest zemsta i sygnał do wszystkich przeciwników władzy: jeżeli będziecie cokolwiek robić, co Tuskowi się nie spodoba, to mogą być wyciągane wasze prywatne informacje, możecie być pomawiani publicznie w taki sposób, że nie macie możliwości skutecznie się przed tym bronić. Sławomir Cenckiewicz wykonał ogromną pracę razem z całą komisją
– powiedział.
Polityk pdokreślił, że "osoba, która dopuściła się ujawnienia tych informacji, popełniła przestępstwa, dlatego, że ujawniła informacje chronione klauzulą w postępowaniu przed służbami - to nie jest tak, że można sobie cokolwiek z tych raportów wyciągać".
Pan Dobrzyński powinien dziś poinformować, że jest wszczęte postępowanie odnośnie tego, kto dopuścił się tego przestępstwa. To jest coś, co w poważnym państwie nigdy nie powinno mieć miejsca. Przyczyna jest polityczna. Tusk nie może się pogodzić z tym, że cały czas przypominane są fakty. Tusk zgadzał się nie tylko na polityczne zbliżenie do Rosji. On także wydał decyzję o tym, że polskie służby mają współpracować ze służbami rosyjskimi. Ta słynna „zgoda” Tuka, by współpracować z putinowską FSB to była jego konkretna decyzja. Nie chodziło o żadnych żołnierzy z Afganistanu, tylko o współpracę wywiadowczą. Oni wtedy byli w stanie dokonywać ekstradycji opozycjonistów z Czeczenii
– oznajmił.