Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Maciej Marosz,
17.08.2016 08:31

Nikłe światełko w tunelu

Dwa liczące się w walce o prezydenturę USA nazwiska to z jednej strony nieobliczalny Donald Trump, a z drugiej obrośnięta aferami i zaczadzona lewactwem Hillary Clinton.

Dwa liczące się w walce o prezydenturę USA nazwiska to z jednej strony nieobliczalny Donald Trump, a z drugiej obrośnięta aferami i zaczadzona lewactwem Hillary Clinton. Trump zdążył już zaskoczyć poglądami na temat Rosji i Putina oraz doborem doradców mających portfele w Rosji, za co zresztą sztab Clintonowej celnie go punktuje.

Jednak płonne są nadzieje, by Clinton stanęła na drodze interesów Kremla. Pamiętajmy, to ona odpowiadała za program „Reset”, mający usunąć tamy w relacjach administracji Obamy z Moskwą. Co więcej, klan Clintonów nie gardzi żadnymi pieniędzmi. Ich fundacja miała pozyskać wielomilionowe datki od inwestorów z Rosji. Było tak nie tylko przy okazji „Resetu”, ale i przy aferze z wykupem przez Rosjan złóż uranu pod nosem USA. Od kilku dni dla tej dwójki jest alternatywa – niezależny konserwatywny kandydat Evan McMullin. Ten były oficer CIA to głos nowego pokolenia (McMullin ma 40 lat), a także cicha nadzieja Republikanów, z których wielu go wspiera. Niestety, z racji późnego startu McMullin najpewniej trafi na listy wyborcze w najlepszym razie w co trzecim stanie.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej