Jedna lekcja nie wystarczy
Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska na łamach „Gazety Wyborczej” zapowiada odmrożenie cen energii. Tłumaczy to „stabilizacją rynku energii”. Byłoby to śmieszne, gdyby nie straszne.
Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska na łamach „Gazety Wyborczej” zapowiada odmrożenie cen energii. Tłumaczy to „stabilizacją rynku energii”. Byłoby to śmieszne, gdyby nie straszne.
Całkiem jakby odżyły czasy Urbana – to on był kreatorem medialnych szyderstw z księży, religii, Kościoła.
We wtorek 5 listopada Amerykanie wybiorą nowego prezydenta. To jedne z najważniejszych wyborów w najnowszej historii. Wybierając Donalda Trumpa, opowiedzą się za kapitalizmem z niższymi podatkami oraz mniejszymi regulacjami, szczelną granicą, większymi wydatkami na wojsko i być może spokojniejszą sytuacją na świecie.
Słkamałbym, gdybym powiedział, że nie mam obaw związanych z polityką zagraniczną Donalda Trumpa. Może on być np. zbyt podatny na izolacjonistyczne podszepty Tuckera Carlsona czy Roberta F. Kennedy’ego Jr. Liberalny salon mocno najeżdża więc na polską prawicę, mając jej za złe namawianie Polonii do głosowania na kandydata republikanów.
Trudno o bardziej wyrazisty symbol rządów Tuska! W ramach przywracania praworządności we wrześniu po cichutku wyszła z więzienia kolejna ofiara neosędziów na usługach pisowskiego reżimu, czyli Ryszard Forbrich, znany jako „Fryzjer”.
Jeden z kanałów tematycznych Radia Kraków – OFF – jako pierwszy w Polsce postanowił zastąpić prawdziwych dziennikarzy sztuczną inteligencją. Zabieg zapowiadany przez pomysłodawcę i naczelnego Marcina Pulita jako czasowy eksperyment medialno-badawczy wzbudził ogromne medialne poruszenie.
Staje nad wodą i czyta: „Kanalia Grandę. Na czyją to cześć?”.
„Polska zajęła 33. miejsce w rankingu Rule of Law Index publikowanym przez World Justice Project. Pierwszy raz od 8 lat pozycja Polski poszła w górę – jest to znak, że przywracanie praworządności w Polsce idzie w dobrym kierunku” – chwali się na swojej stronie Ministerstwo Sprawiedliwości Adama Bodnara.
„Prawicowy spin”, „PiSmafia”, „zorganizowana grupa przestępcza”, „metodą na księdza”, „niech wielebny dziękuje Bodnarowi” – to stadne reakcje wielu polityków Koalicji Obywatelskiej na wieść o wypuszczeniu z aresztu ks. Michała Olszewskiego i dwóch urzędniczek. Mało tego – ich humory wyraźnie popsuły relacje Urszuli Dubejko i Karoliny Kucharskiej w Republice. Nastąpiły więc nieprawdopodobne wzmożenie i kontratak „Gazety Wyborczej”.
Gruzja, Mołdawia, Litwa, Bułgaria – w tych krajach w ostatnim czasie odbyły się wybory różnego szczebla. W każdym z nich swoją sferę wpływów próbuje utrzymać Rosja.
Profesor Jan Szyszko zmarł nagle pięć lat temu. Ostatnie lata jego życia były naznaczone nienawiścią. Zrobiono z niego tępaka i nieuka. Brylowały w tym organizacje i naukowcy, którzy dzisiaj wychwalają mądrość i wiedzę Pauliny Hennig-Kloski oraz jej pomagierów Mikołaja Dorożały i Urszuli Zielińskiej.
Premier Donald Tusk i minister sprawiedliwości Adam Bodnar powinni uderzyć się w pierś i zrobić krok wstecz w celu przywrócenia praworządności. Przede wszystkim w zakresie zaniechania szykan wobec sędziów powołanych po 2018 r., których przez lata nazywano „neosędziami”, a teraz poddaje się ich ostracyzmowi oraz dyskryminacji.
Tusk i Bodnar zgodzili się na możliwość zwolnienia aresztowanych za kaucją tylko dlatego, że, ich zdaniem, wycisnęli z tej sytuacji, co się dało.
Że ekipa Tuska odcina od informacji przedstawicieli Telewizji Republika, jakoś przesadnie nie dziwi, gdy wie się już, do czego towarzystwo to jest zdolne.
„Wyjdź, bo się zawali” – powiedział Anioł Stróż do pułkownika Molibdena w „Rozmowach kontrolowanych”. Partia Razem też tak miała. I posłuchała.
Donald Tusk zadeklarował, że nie weźmie udziału w wyborach prezydenckich. Czy jest to równoznaczne z tym, że stanie się tak faktycznie? Przecież słynie on z prawdomówności. Dlaczego to zatem zrobił? I dlaczego właśnie teraz, skoro mógłby to zrobić 7 grudnia?
Ubiegły piątek przyniósł odpowiedź na wiele pytań, które stawialiśmy sobie przez ostatni rok. Pytań o sens tego, co dotknęło nasze państwo. Choć nie nastąpiła zmiana władzy, Sejm się nie rozwiązał, nikt nie podał się do dymisji, nikt nie uderzył się w piersi, to coś się w sposób nieodwracalny zmieniło.
„Trump mówi jak Hitler, Stalin i Mussolini” – napisała Anne Applebaum w lewicowym „The Atlantic”. Ten sam magazyn odegrał też starą śpiewkę, przywołując Johna Kelly’ego, byłego szefa personelu Białego Domu, którego zwolnił Donald Trump.